CZUJĘ I MOTYWUJĘ DLA MAMY

10 rzeczy, które doceni każdy rodzic po narodzinach dziecka

3 marca 2017

W lipcu będą mijały dwa lata odkąd zostałam mamą po raz pierwszy… Powiem Wam szczerze, że ten czas leci nieubłaganie, dopiero co Lena była taka malutka, a teraz biega i tyle już mówi. Za chwilę, również latem zostanę podwójną mamą. Zaczęłam zastanawiać się jak wiele w moim życiu się zmieniło i co zaczęłam doceniać odkąd zostałam rodzicem. Właściwie każdy rodzic doceni te rzeczy po narodzinach swoich dzieci… Jesteście ciekawi? To zaczynamy!0221. Spokojne i SAMOTNE wyjście do toalety… Jejku to jest prawdziwy luksus! Mówię tutaj o tych wizytach podczas dnia… Jeszcze niedawno cieszyłam się ciszą i spokojem, a teraz?! Moje wizyty zajmują mi dwie sekundy, jednocześnie muszę pilnować Leny, która próbuje wdrapać się do wanny, grzebie w koszyczkach, próbuje segregować pranie czy płacze bo chce umyć bęby… A kiedy już to robi to przy okazji chce wyszczotkować też szafkę i wannę. Czasami też lubi umyć stopy w misce psa z wodą. Istny armagedon 😉 Żeby nie było rozmawiamy na ten temat i uczymy się, że każdy ma prawo do samotności w łazience. Kiedy zamykam za sobą drzwi to dzieją się różne rzeczy… Wiele z Was skarży się na wystawanie dziecka pod drzwiami i wiecie co… u nas jest tak samo 😉 Co zrobić, zna to każdy rodzić i w końcu to się skończy. Chociaż ja będę miała rundę drugą kiedy druga pociecha podrośnie 😉

2. Spokojny sen… Kiedyś wiedziałam co to znaczy 😉 Dziś wygląda to tak, że jak Lena postanowi przespać całą noc to ja i tak budzę się i sprawdzam spanikowana czy aby wszystko ok. Najczęściej bywa tak, że wstaje minimum raz. Przy noworodku zaczyna się od częstego wstawania i karmienia, czasami przebierania bo ulało na świeżą piżamkę , później wstawanie do niemowlaka, który już budzi się mniej. Bywają też noce razem z dzieckiem, które kocha łóżko rodziców, a w swoim spanie jest ,,beeeeee”. Chociaż to ciekawe zjawisko, że u nas w łóżku dziecko pięknie śpi, a u siebie jakoś tak mało wygodnie 😉

3. Pomoc rodziców. Kiedy byliśmy nastolatkami chcieliśmy być tak bardzo samodzielni, wszystko robić samemu bez pomocy doświadczonych rodziców. Dobre rady? Często bywały dla nas zbędne. Pomoc? Po co, przecież dam radę! Teraz pomoc rodziców jest dla mnie na wagę złota! Jestem niezmiernie wdzięczna, że mogę korzystać z takich udogodnień i cenie sobie wszystko co z tym związane! Wiem, że nie wszystkie rady dziadków są dobre, czasami przesadnie ingerują w nasze życie, ale kurczę doceniajcie to! Niektórzy wszystko by oddali za pomoc rodziców! Taka pomoc to skarb, a jeżeli coś nam nie odpowiada zawsze możemy delikatnie porozmawiać i coś zmienić. 😉

4. Wieczory tylko we dwoje. Kiedyś cieszyliśmy się nimi kiedy tylko mieliśmy na to ochotę, dziś celebruje każde święto! Nawet Walentynki są idealne do świętowania! Bywa tak, że jeżeli zostajemy z dzieckiem w domu i planujemy romantyczny wieczór, Lena nie chce spać do późna… Jakby coś przeczuwała 😉 Jednak kiedy nie mamy żadnych planów, w kuchni nie stoi pyszna kolacja to nasz samotny wieczór zaczyna się szybko. Dobre chociaż i to 😉

5. Prysznic i kąpiel w spokoju. O ile mój P. ma dniówki i wolne wieczory o tyle mogę liczyć na spokojny 2-dwu minutowy prysznic kiedy dziecko jeszcze nie śpi. Jeżeli śpi mogę liczyć na luksusy i ze spokojem oddać się relaksowi. Brakuje mi tylko wanny z hydromasażem i sauny 😉 Żartuję, spokojna kąpiel warta jest dla mnie tyle co wyjazd do SPA 🙂 Jeżeli jednak P. jest na nockach, wieczorna toaleta wygląda tak, że moje uszy działają jak radary i nasłuchują drobnych dźwięków wydobywających się z pokoju. Niestety wtedy wszystko trwa parę minut i wspominanie o relaksie jest mocno naciągnięte. A znacie taki scenariusz? Dziecko śpi, ty wychodzisz nalać wody do wanny, wchodzisz, siadasz, nakładasz szampon i płacz… Czujniki maluszka idealnie zadziałały i właśnie teraz wzywa mamę! Huraaaaaa…. Nam zdarza się to już sporadycznie! W końcu! 🙂

6.Idealne ciało, na które tak bardzo marudziłyśmy przed ciążą. Znacie to? Ja tak! Kiedyś miałam jakieś ,,ale” do tego czy tamtego. Największym kompleksem był mały biust… Wiecie co? Po ciąży nasze ciało zmienia się baaaaardzo. Dziś szczycę się pięknym, biustem, który do małego nie należy, ale tęsknie za innymi atutami sprzed ciąży chociażby płaskim brzuchem. Właściwie to teraz cieszę się krągłościami i brzuszkiem, ale jestem w ciąży więc moja duma z tego jest oczywista. Po ciąży pewnie będę musiała pracować nad ciałem jak w poprzednim wypadku.

7. Robienie obiadu w jednym ciągu… W momencie kiedy tylko idę do kuchni by przygotować obiad dla rodziny zaczyna się koncert życzeń 😉 Tutu (picie) , apa (na rączki), mama oć (mama chodź), a to, a tamto 😉 Często płacz bo mama robi coś innego, a nie patrzy na dziecko. Ostatecznie robię obiad na raty. Szkoda, że nie mam kucharki, albo chociaż katering… Cokolwiek 😉 Powoli uczymy się współpracy w kuchni, idzie mozolnie, bywa dramatycznie, ale jest lepiej 😉

8. Tęsknie również za czystą podłogą 😉 Lena uwielbia dzielić się jedzeniem z psem, zwłaszcza chwilę po tym jak porządnie posprzątałam te podłogi! 😉

9. Znajomości, które przetrwały! Cenie je jak złoto! Znacie powiedzenie ,,macierzyństwo weryfikuje przyjaźnie” Otóż to! Najprawdziwsza prawda! Założę się, że są wśród nas czytelniczki, których przyjaźnie skończyły się w momencie zajścia w ciąże lub po porodzie. Ja niestety znam to i wiele godzin straciłam na żałowaniu tych ludzi. Często czułam się porzucona i niepotrzebna… Jednak dziś wiem, że właściwie nie ma czego żałować! (chociaż i tak to czasami jeszcze przeżywam) Tacy znajomi czy przyjaciele zwyczajnie nie byli naszymi przyjaciółmi… Kiedy skończyły się jakieś korzyści, a zaczęły problemy np z wygospodarowaniem czasu na spotkania zwyczajnie o nas zapomnieli. Cóż… zawsze powtarzam, że nie jestem przywiązana pieluchą do kaloryfera i można umówić się na kawę czy nawet piwo bez dzieci. Jestem wdzięczna losowi za to, że mimo strat i selekcji znajomych pojawiły się inne znajomości. Dużo znajomości, czy w prawdziwym życiu czy tutaj w wirtualnym. Te osoby, które ze mną zostały zajmują wysoką pozycję w moim życiu i wiem, że nasza znajomość ma szansę przetrwać dłuuuuugie lata 😉

10. Wypicie ciepłej kawy/herbaty, zjedzenie obiadu bez przeszkód, korzystanie z telefonu/laptopa bez dziecka 😉 Często zdarza mi się pić zimną kawę, jeść obiad z rączkami Leny w talerzu, a kiedy korzystam z laptopa czy telefonu momentalnie materializuje się dziecko, bo przecież też musi zobaczyć co słychać na instagramie i facebooku 😉011 044Wszystko piszę z przymrużeniem oka! Dziś mogę trochę pomarudzić na to, ale wiem, że jutro będę tęsknić i bardzo pozytywnie wspominać ten czas! Właściwie już teraz pisząc to mam uśmiech na ustach i chcę mi się śmiać z tych wszystkich sytuacji 😉 Bywa śmiesznie, czasami gorzej, ale to właśnie jest macierzyństwo 🙂 Jak dla mnie spoko! Kiedyś nasze dzieci z tego wyrosną i wtedy zacznie się coś innego 😉 Powiedzcie mi jak jest u Was? Co doceniliście? Co się zmieniło? Zostaw ślad na blogu, facebooku czy instagramie! 🙂033

Spodobał Ci się mój post, zostaw komentarz! Chętnie poczytam! Jeżeli postanowisz zostać z nami na dłużej i chcesz być na bieżąco z nowościami, koniecznie polub nasz profil na Facebooku i śledź nas na Instagramie

Sukienka – New Yorker

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply