CZUJĘ I MOTYWUJĘ

Ciąża wyjątkowa…

2 maja 2017

Powiem szczerze, że zastanawiałam się czy w ogóle napisać ten post. Znacie ogólny zarys mojej ciąży pierwszej jak i drugiej. Mało tego na różnych blogach roi się od postów typu ,,czy ciąża jest piękna czy trudna…” Decyzje o tym pomogłyście podjąć mi Wy same, pisząc do mnie różne wiadomości, a czasami i ochrzaniając mnie, że pokazuję ciąże jako cudowności kiedy czasem wcale tak nie jest. Dziewczyny jestem jedną z tych, które wiedzą co to jest CIĄŻA NAZNACZONA OBAWĄ. Dziś porozmawiamy o prawdziwym obliczu ciąży. Wykorzystam Wasze wypowiedzi i opowiem kolejny raz o mojej historii.4,,Ania”

Przecież ciąża to nie choroba nie? Chyba, że stoimy przed obawą poronienia lub przedwczesnego porodu. Szkoda, że na blogach pokazują tylko pozytywną stronę ciąży, chciałabym by społeczeństwo było świadome, że ciąża to nie zawsze piękna bajka, że ciąża to dużo stresów, stres sam w sobie. Pierwszy test ciążowy, pierwsze USG kiedy ma okazać się czy nasze maleństwo żyje i bije mu serduszko, zanikające objawy ciąży, brak ruchów. Niestety ciąża to stres, a to nie jest straszenie tylko uświadamianie.Dobrze, że prawie wszystkie historie mają dobre zakończenie”

,,Natalia”

Jak dla mnie to stres i to duży. Pierwszy trymestr euforia. Jest! Udało się! Za chwile rzygamy cały dzień w toalecie, ogromne mdłości, awersja na jedzenie. Okazuje się, że pierwszy trymestr jest jak choroba. Stres o bijące serduszko, ruchy, rozwijające się dziecko. Później bóle pleców i puchnące nogi. Ale warto, warto przecierpieć mimo, że ciąża nie jest bajką jak czasami czytamy.”

,,Justyna”

A dla mnie to był stres, ale i też piękne chwile. Owszem pamiętam wszystko co złe, ale wszystko ma swoje dwa oblicza te złe i lepsze. Czasami jest fatalnie za chwilę lepiej.”

,,Kamila”

Zaszłam w ciążę w styczniu staraliśmy się od pół roku 🙂 cała ciąża bez problemowa wyniki zawsze dobre na + tylko 8kg. Żadnych wymiotów, żadnej senności całe 9msc byłam na wysokich obrotach bo mam starszego syna którego trzeba było zaprowadzić i odbierać z przedszkola, biegałam za synem bardzo często, jeździłam na rowerze a nawet na rolkach 🙂 Myślałam ze druga ciąża będzie podobna do pierwszej bo wtedy to mogłam całe dnie spać i mieszkałam w toalecie a drugą ciążą to sama przyjemność, i radość 😉

Generalnie ten post nie ma na celu wystraszenia Was, sama jestem teraz w ciąży. Wręcz przeciwnie! Dla mnie moje ciąże to najpiękniejszy koszmar.  Najpiękniejszy dlatego, że faktycznie uważam, że ciąża to najcudowniejszy stan w jakim możemy być, koszmar dlatego, że czasami bywa baaaardzo ciężko. Wiecie, że pozytywne nastawienie potrafi zdziałać cuda? Właśnie moje drogie! Wiem, że wielu z Was jest ciężko, ale pamiętajcie, że bycie pozytywnym i wiara pomaga!8 7Wiem, że czytają mnie różne mamy, wiem, że wiele z Was zmaga się z podobnymi problemami ciążowymi jak moje i śledzi każde moje poczynania, każdy mój tydzień. Cieszy się razem ze mną z kolejnych dni! Wiele z Was zainteresowało się kolejny raz moimi ciążowymi przygodami. Cholerka, gdyby one były tylko pozytywne byłoby cudownie, ale… Niestety! Ciąża to nie tylko cudowności, piękne brzuszki, urocze kopniaczki i generalnie wszystko jak w bajce! Nie, nie… kiedy kobieta mówi mi, że jej ciąża przebiegła bez najdrobniejszych złych chwil to aż troszkę mi się wierzyć nie chce… Ok większe problemy może nie, ale nawet te najmniejsze np mdłości?! Cóż skupie się na mnie i moich historiach, a mam je dwie, całkiem podobne i powielające się.
Uwielbiam być w ciąży, codziennie dziękuje Bogu za kolejny dzień, ten lepszy czy ten gorszy. Najważniejsze, że nadal mogę cieszyć się lokatorem z brzuszka. Jak wspomniałam ciąża to nie bajka, tzn dla mnie jest, ale zdecydowanie taka, w której raz jestem na górze, a raz na dole… takie życie. W pierwszej ciąży w 24 tygodniu trafiłam do szpitala pierwszy raz z powodu skurczów. Wiecie co to za stres, wiecie, w końcu często denerwujemy się przez najmniejsza pierdołę w ciąży ☺️ Całe szczęście po paru dniach w szpitalu udało się wszystko ustabilizować. Musiałam przez większość ciąży przyjmować tabletki w ilości ,,hurtowej”. Końcówka ciąży przebiegła u mnie z ,,swędzącym problemem” Cholestaza ciążowa, znowu szpital i kolejne leki.  Najważniejsze jednak, że było Ok  z dzieckiem! Urodziłam szczęśliwie w 39 tygodniu.
Historia lubi się powtarzać… kolejna ciąża powiela schemat tej pierwszej… 23/24 tydzień, a ja trafiam na izbę przyjęć ze skurczami. Całe szczęście, badania, KTG i wracam do domu do pierwszego dziecka. Kolejna ciąża jest o tyle gorsza, bo martwię się o dziecko w brzuszku i starszą siostrę, która nie rozumie pewnych sytuacji. Nie mam pojęcia jak będzie wyglądać reszta ciąży, wiem, że może być ciężko, wiem również, że mimo wszystko warto przecierpieć i warto znaleźć w tym wszystkim pozytywy by cieszyć się z ciąży. Dlatego tak, ciąża to moim zdaniem najtrudniejszy okres w życiu kobiety, ale również najpiękniejszy! Bywają złe i dobre chwile! Wiem, że niektóre z Was mają więcej tych złych, ale dziewczyny będzie dobrze! Ja w pierwszej ciąży myślałam, że do końca będzie ciężko, a z czasem było tylko lepiej! Pozytywne nastawienie jest bardzo ważne! Cholernie ważne! Spokojna mama to spokojne dziecko! Jest ciężko, czasami bardzo zwłaszcza kiedy musimy opiekować się jeszcze starszym rodzeństwem. Nie bójmy się prosić w takich momentach o pomoc rodziny, najbliżsi chętnie pomogą bo w końcu nosimy w sobie ważne życie ☺️ Moje kochane, będzie dobrze, każdy kolejny dzień najprzyjemniejszej ciąży czy nawet tej najgorszej zbliża nas do poznania miłości naszego życia! Najważniejszej istoty w naszym życiu, dlatego chyba każda z Was przyzna, że warto!9Żyj i daj żyć. Nie wciskajmy sobie wzajemnie jakiś przekonań. Pamiętajmy, że jedna z nas przejdzie ciąże jak horror inna pięknie i miło. Uświadamianie jest dobre, bardzo dobre, ale należy pamiętać, że każda z nas jest inna! Więc jeżeli czytasz teraz ten artykuł to pamiętaj o tym, żeby nie stresować się na zapas! Głowa do góry, cycki do przodu i lećcie dalej! Ciąża to zbyt krótki czas, za chwilę będzie już po 😉5

Spodobał Ci się mój post, zostaw komentarz! Chętnie poczytam! Jeżeli postanowisz zostać z nami na dłużej i chcesz być na bieżąco z nowościami, koniecznie polub nasz profil na Facebooku i śledź nas na Instagramie

You Might Also Like

  • Malwina

    Dla mnie ciąża to ogromny stres. Po pierwsze że względu na to, że strasznie długo musieliśmy się starać zarówno o 1. jak i o 2. dziecko. Obecnie jestem w ósmym miesiącu 2. ciąży i znoszę ja tak samo źle jak poprzednią. Nadal wymiotuje, zgaga towarzyszy mi codziennie a i zmęczenie mnie nie opuszcza. Mąż chciałby mieć 3-4 dzieci, ale ja wiem , że to raczej moja ostatnia ciąża. Wiem że są mamy które przechodzą przez ciążę niemalże bezobjawowo, jednak mnie ona dosłownie męczy i mimo że rodzice mogła bym kilkakrotnie to sama ciąża jest koszmarna.

  • Ja w pierwszej ciazy nie miałam żadnych zmartwień. Wspominam ja bardzo dobrze. Praktycznie bezobjawowa .
    Teraz jest gorzej. Dużo gorzej. Więcej zajęć, więcej stresujące sytuacji, potworne 4 pierwsze miesiące i bolesne skurcze co wieczór przed zaśnięciem. Spacery nie są już przyjemnością bo dziecko leży wyjątkowo nisko i mam wrażenie że zaraz że mnie wszystko wyjdzie.
    Masz rację. Pozytywne nastawienie i nie marudzenie mężowi jest kluczowe 🙂 Narzekam tylko wtedy gdy mam tak potworny bol kregoslupa że codzienne funkcjonowanie jest niemożliwe. A ja raczej z tych aktywnych więc taka niemoc osłabia moja psychikę na maksa.

  • Piękne zdjęcia…pełne blasku i energii…Ciąża jest piękna i trudna, trudno jednoznacznie stwierdzić, co bardziej

  • Kaa

    Moja ciąża nie była planowana przez co zostałam z nią sama. Co prawda mam cudownych rodziców i przyjaciół lecz ta świadomość, że pierwsze dziecko wychowam sama była straszna. Pierwsze trzy miesiące spędziłam w toalecie, płacząc, wymiotując, obwiniając siebie i wszystko wokół, pomyślałam nawet, że nie dam rady i nie chce tego dziecka. To był trudny czas lecz ciągle ktoś okazywał mi wsparcie i podjęłam decyzję. Urodzę to dziecko, w głębi duszy wiedziałam, że nie mogłabym zrobić krzywdy maleństwu bo to nie jego wina. Po 3 miesiacach stan się ustabilizował z dzieckiem wszystko było w porządku, bałam się, że zostanę ukrana za moje straszne myśli i będzie coś nie tak. Jazda zaczela się od 7 miesiąca: Podejrzenie arytmii serca, załamałam się płakalam, zostałam przewieziona natychmiast do szpitala cała rodzina modliła się za mnie i dzieciątko. Dzień później okazało się, że arytmia zniknęła, odetchnęłam z ulgą, kilka tygodni później przestałam czuć ruchy, szybko lekarz diagnoza: skierowanie do szpitala. W szpitalu podłączyli mnie pod glukozę lezalam na porodówce i tylko slyszalam glosy lekarzy, że jezeli dziecko nie zacznie się ruszać będą ciąć, byłam przerażona i samotna, niegotowa na to by na swiat przyszlo maleństwo. Na szczęście po uplywie godziny coś zaczęło się dziać, dziecko się ruszalo nawet bardzo mocno. Poleżalam w szpitalu jeszcze kilka dni wrocilam do domu, po jakis 2/3 tyg miałam wizytę u lekrza, ktory oznajmil ze cos jest nie tak, co prawda w szpitalu powiedzieli mi, ze ruchy nie zawsze muszą być mocne wiec staralam się nie panikować, lecz lekarz powiedział, ze dziecko nie rusza się tak jak powinno i trzeba mnie poobserwować, kolejny stres, kolejne dni w szpitalu. Okazało się, że mam już stare łożysko, ze może dojść do niedotlenienia i trzeba zrobić próbę oksytocyną. Mini wywołanie porodu by sprawdzić, czy łozysko jest wydolne. Lekarz powiedzial, ze mogę urodzić… bałam się lecz okazalo się, że łożysko daje rade i niepotrzeba jeszcze nic wywolywac. Po dwóch dniach od zabiegu wypisali mnie do domu. Tam juz bałam sie kazdego dnia, co jezeli nie zauważę że jest zbyt mało ruchów, bądz lozysko będzie slabnąc a ja nie bedę wiedzieć. Wyszło tak ze jeszcze kilka razy bylam w szpitalu w obawie o łozysko, lekarz zlecał bo chyba sam się bał, że nie zdążymy. Koniec końców ciążę przenosilam, w dniu wywoływania rano odeszły mi wody, skurczów brak więc i tak zakończyło się wywolaniem. Ból przeogromny, bóle krzyżowe, tragedia, mama byla ze mną przy porodzie i gdyby nie ona nie dalabym rady. Po porodzie w szpitalu spędzilam 11 dni. Lecz dziś jestem szczęśliwą co prawda samotną mamą 2 miesięcznej Julki, ktora jest aniołem, od 2 tygodni przesypia mi noce, placze tylko kiedy jest glodna, pieluszka pelna, bądz chce troche uwagi. Wszystko z nami w porządku. Nie wyobrażam sobie żeby jej przy mnie nie bylo. Mamy wsparcie ze wszystkich stron, nie potrzebuje my w zyciu kogoś kto na nas nawet nie zasłużył. Dlatego do wszystkich kobiet, ktore są zagubione. Pamiętajcie jak trudno by nie bylo dacie rade.! Nie ważne czy jesteście same czy z kimś. Jestescie niezwycieżone a stres w ciąży sprawia, ze na tym malutkim lokatorze w brzuszku zależy Wam jeszcze bardziej i Kochacie coraz mocniej, powodzenia ! ❤❤