CZUJĘ I MOTYWUJĘ

Czasami mam dość i płaczę… Tylko dlaczego, przecież siedzę z dzieckiem w domu…

24 lutego 2017
Szczerze nie rozumiem matek siedzących w domu z dziećmi, takich jak np ja… Jesteśmy w domu z dzieckiem lub dziećmi, na naszych barkach nie spoczywa ciężar utrzymania domu, wściekły szef, godziny w ciężkiej pracy. Nasz dzień zaczyna się kiedy chcemy, możemy zjeść spokojnie śniadanie z dziećmi i patrzeć jak cudownie posilają się razem z nami, opowiadając sobie wtedy co będziemy robić przez cały dzień. Przecież w końcu trzeba jakoś zapełnić godziny by nie wpaść w rutynę czy zwyczajnie się nie nudzić. Po skończonym śniadaniu mamy mnóstwo czasu na spacer, zabawę, oglądanie telewizora. Później pozostaje zrobić tylko pyszny obiad, zjeść go wspólnie przy ulubionym stole i cieszyć się sielanką. Posprzątać trochę już i tak w perfekcyjnie czystym domu i położyć dzieci spać. A kiedy już zasną spokojnie możemy robić co nam się żywnie podoba! Owszem mamy prawo być trochę zmęczone, ale bez przesady, przecież cały dzień spędziliśmy na przyjemnościach…
001
Ej No dobra bez jaj! Tak to wszystko wyglada w snach ewentualnie w filmach gdzie jest czas dosłownie na wszystko! Jak wygląda prawdziwe życie matki? Każda z nas doskonale wie, wie ile wysiłku trzeba wsadzić pracując w domu z dziećmi. Ile poświęcenia, pudzianowskiej siły i cierpliwości psychologa idzie w ciągu dnia by ogarnąć ten cały chaos. Bezład, rozgardiasz, zamęt, zamieszanie, burdel? Znacie taki scenariusz ze swojego życia? Zrobicie coś, a za chwile co innego jest do roboty i generalnie wyglada na to, że wiecznie mamy syf? Te piękne życie, które serwują nam filmy, czyste domy osób znanych, generalnie ta sielanka to często mit. Nie znam mamy, która powie mi, że jej życie domowe z dziećmi jest łatwe, wszystko jest na swoim miejscu, podłogi zawsze są odkurzone i czyste, a naczynia w zlewie zawsze umyte. Kurczę samo dziecko zabiera dużo czasu w ciągu dnia – karmienie, przebieranie, zabawa, rozmowa, spacery. Przecież dziecko to nie zabawka, czy pies, które zajmie się samo sobą, wykona wszystkie podstawowe czynności wokół siebie, a my będziemy wtedy mogły zrobić coś innego.
4
Kiedyś przeczytałam ciekawy post taty, który został z dzieckiem sam w domu, wyczerpany opieką wyznał:
„Moja Kochana,

Dwa dni temu pokłóciliśmy się. Wróciłem do domu zmęczony. Była godzina dwudziesta, i wszystko, o czym marzyłem, to tylko usiąść w fotelu, odpocząć, obejrzeć mecz.Kiedy cię zobaczyłem, byłaś wyczerpana i w złym nastroju. Dzieci walczyły ze sobą, a potem młodsze długo płakało, gdy starałaś się je uśpić.  Chciałem to zagłuszyć, podkręcając dźwięk telewizora. Nie zabiłoby cię to, gdybyś bardziej zaangażował się w wychowanie swoich dzieci” – powiedziałaś do mnie zdenerwowana i ściszyłaś telewizor. Odpowiedziałem ze złością: „Spędziłem cały dzień w pracy, żebyś ty mogła zostać tutaj i bawić się domkiem dla lalek.” Potem było już tylko gorzej. Płakałaś, bo byłaś zła i zmęczona. Powiedziałem ci dużo okrutnych rzeczy. Wtedy krzyknęłaś, że więcej tego nie zniesiesz, wybiegłaś z domu z płaczem zostawiając mnie samego z dziećmi. Musiałem dać im kolację i położyć je spać.Następnego dnia nadal nie wracałaś, a ja byłem zmuszony prosić mojego szefa o dzień wolny, żeby zostać w domu i opiekować się naszymi synami. Doświadczyłem ich napadów złości i nieuzasadnionego płaczu. Doświadczyłem tego, co to znaczy biegać za nimi cały dzień, nie mając chwili wolnego nawet po to, żeby się wykąpać. Doświadczyłem konieczności podgrzewania mleka, ubierania dziecka i posprzątania w kuchni w tym samym czasie. Doświadczyłem tego uczucia, które się w tobie rodzi, kiedy jesteś tu z nimi zamknięta całymi dniami, a upłynęło ci tak już dobre kilka lat. Doświadczyłem tego, jak to jest nie móc usiąść wygodnie przy stole, aby cieszyć się spokojnym posiłkiem, nie biegając gdzieś co chwila za dzieckiem. Doświadczyłem tego uczucia fizycznego i psychicznego wyczerpania, które powoduje, że ​marzysz o głębokim śnie. I wiem co to znaczy być zmuszonym wstać do płaczącego dziecka w takim stanie po zaledwie trzech godzinach snu. Byłem dwa dni i dwie noce w „twojej skórze” i mogę ci powiedzieć, że rozumiem. Rozumiem twoje zmęczenie. Rozumiem, że bycie mamą to ciągłe poświęcenie. Rozumiem, że to  jest bardziej męczące niż praca w firmie i podejmowanie decyzji finansowych.Rozumiem twoją frustrację wynikającą z tego, że zrezygnowałaś ze swojej kariery i niezależności finansowej po to, żeby być z dziećmi i dla nich. „Rozumiem twoją niepewność, bo bezpieczeństwo materialne nie zależy już od ciebie, ale od twojego partnera. Rozumiem, że tęsknisz za spotkaniami z przyjaciółmi, za chwilą dla siebie, za przespaną nocą. Wiem, jak trudne to może być, gdy jesteś sama i brak ci kontaktu z tym co, na zewnątrz, co „poza dziećmi”. Wiem, że twoja praca jest niedoceniania i bezcenna. Piszę ten list nie tylko po to, żeby ci powiedzieć, że tęsknię za tobą, ale także dlatego, że nie chcę, by kolejny dzień minął, dzień, a ty nie dowiesz się najważniejszej rzeczy, którą chcę ci powiedzieć: Jesteś bardzo dzielna, radzisz sobie wspaniale, a ja cię podziwiam. (Znalezione w internecie) 

Ten list doskonale ukazuje ile trudu i wysiłku wkładamy w codzienne życie z dziećmi w domu. Polecam wszystkim aby pokazali to wyznanie osobą które myślą inaczej! Ciężka i mozolna praca, nie oszukujmy się, czasami nie jest przyjemna, mamy dość bycia matkami i wiecie co?! Wcale źle to o nas nie świadczy! Wręcz przeciwnie, każda z nas ma prawo mieć dość czegoś, każda z nas ma swoje granice wytrzymałości, skoro już sobie z czymś nie radzimy to znaczy, że prawdopodobnie dajemy z siebie wszystko, a teraz potrzebujemy pomocy bo już brakuje nam siły. Przyznaje się bez bicia, często płacze z bezsilności, najczęściej w nocy, kiedy mija kolejna godzina, praktycznie już nad ranem, padam ze zmęczenia, a moje dziecko urządza sobie nocną imprezę. Chciałabym wtedy… polać sobie… KAWY, albo Redbulla żeby dodał mi tych obiecanych skrzydeł. Rozumiem każdą mamę, która mi powie, że nie jest łatwo. Wiem jednak, że te nasze działania, nasze hardcorowe często życie ma jakiś cel. Najważniejszy cel w naszym życiu. Robimy to dla naszych pociech, największych skarbów chodzących po ziemi. I pocieszę Was, bo w przyszłości będziemy opiekować się naszymi wnukami ;)️ 01Doceniaj się mamo, pamiętaj by nie dać sobie wcisnąć, że tylko ,,siedzisz” z dzieckiem w domu. Siedzisz… dobre sobie ;)️ Wykonujesz ciężką robotę, a wynagrodzeniem są zadowolone dzieci. Jaki długi post! Przyznać się kto dotrwał do końca? ;)️ Kochane jakie macie zdanie na ten temat? Ja uważam, że to nie wakacje w domu, a teraz będąc w drugiej ciąży, odczuwam zmęczenie dużo mocniej i częściej. Naczynia zalegają czasami w zlewie , artystyczny nieład ,,zdobi” mój dom, ale cóż… Takie życie ;)️

Spodobał Ci się mój post, zostaw komentarz! Chętnie poczytam! Jeżeli postanowisz zostać z nami na dłużej i chcesz być na bieżąco z nowościami, koniecznie polub nasz profil na Facebooku i śledź nas na Instagramie

You Might Also Like

  • asia

    Od 21 miesięcy siedzę z dzieckiem, bez pomocy mam, babć, niań, itp. i każdy mój dzień wygląda praktycznie tak samo…można zwariować, oj można… Nie mówiąc o zmęczeniu psychicznym i fizycznym… I jeszcze jak tu i ówdzie usłyszałam, że kobieta siedzi w domu, ma czas, wszystko powinno lśnić, bo to mąż pracuje ciężko, to ręce opadają… Takie głosy dało się usłyszeć od bezdzietnych, którzy w serialach widzą przepiękną wizję macierzyństwa lub od osób, które miały pomoc, które mogły choć na godzinę wyjść samej gdziekolwiek. Dodam, że prowadzę mini firmę, mam na szczęście osoby, które robią w niej dużo, ale ja zajmuję się całą organizacją. Dlatego tym bardziej boli mnie to, że się szkaluje kobiety wychowujące dzieci. Kto nie założył butów takiej kobiety, nie wie o niej nic. Bardzo kocham swoje dziecko, daje mi w kość, bo jest żywym srebrem, ale to mój wymarzony cud. Mój mąż pracuje do późna od pon do pt, w weekendy spędzamy rodzinnie czas, więc wtedy widzę inny świat 🙂

    • tworzacnaszswiat

      Ja również zauważyłam, że często mówią tak faceci, którzy nie posiadają dzieci. Pocieszam się jednak, że w końcu każdy zazna rodzicielstwa Dobrze, że my mamy wiemy co to znaczy, musimy się doceniać bo serio dużo robimy ☺️

    • ona

      A ja nie rozumiem kobiet,które żalą się że nie rozumieją je bezdzietne czy te co maja pomoc.No przepraszam,to ich wina ze masz dziecko i nie masz pomocy?To byl Twoj wybór i takie widocznie masz relacje z partnerem.Są takie mlode mamy co mają pomoc,umieją wszystko zorganizować i jeszcze mieć czas dla siebie.Mają z mężem dyżury przy dziecku albo nianie albo pomaga rodzina.zaraz powiesz kolejna wymówkę ze ich stać.no okay,planując dziecko trzeba się liczyć z ogromnymi wydatkami i wyzwaniami organizacyjnymi.No ale że te osoby maja wsparcie to nie ich problem,tylko Twoj ze go nie masz.

  • Czytelniczka

    Zajmuje się trójką dzieci i nie jest łatwo . Ciągłe wrzaski, bałagan, płacz można zwariować , a do tego przychodzi mąż i wali tekst przeciesz ty tylko zajmujesz się dziećmi . Można zwariować. Wpadłam w straszną rutyne nieprzrspane noce od prawie 5 lat ciagłe robienie mleka, przebieranie pampersów dobija. Chciała bym żeby i mnie mój mąż tak docenił jak ten facet w tekście …. Marzenia

    • tworzacnaszswiat

      Może warto mu pokazać ten tekst? ☺️

  • Monika

    Dotrwałam do końca 😉 i zgadzam się w 100%. Mnie najgorszy kryzys dopada wtedy kiedy muszę zrobić coś na szybko, a Gabi chcę żebym akurat wtedy zrobiła coś z nią i zaczyna się taki krzyk, płacz i wrzask że chyba słychać ją kilka ulic dalej. Z resztą ogólnie ciężko mi przy niej cokolwiek zrobić bo jak tylko odejdę na chwilę żeby sobie usiąść, wypić herbatę to już zaczynają się fochy. No, ale kocham ją nad życie i mimo wszystko cieszę się że mogę być z nią w domu i patrzeć jak dorasta.

    • tworzacnaszswiat

      Oh tak to znajome Nasze pociechy zwyczajnie dbają o nas i nie chcą żebyśmy się przemęczały szykując obiad, sprzątając itp lepiej się zrelaksować i pobawić ☺️

  • Usia

    Doskonale rozumiem… jestem sama za granica cala rodzin amieszka w polsce ponad tysiac km odemnie…. codziennosc na obczyznie dobija na maksa nie majac z jim pogadac w swoim jezyku a co dopiero w innym ktorego nie znasz …. zdrowia i cierpliwości ci życzę….

    • tworzacnaszswiat

      Bardzo podziwiam mamy mieszkające za granicą, które są zupełnie same i w dodatku nie znają języka. Podziwiam! Twarda z Ciebie babka ❤️

  • Iza

    Przeczytałam i przyznaję 100% racji. Jestem sama z małą w domu od prawie 3 lat, dom obok teściowa ktora wykazywala tylko duze zainteresowanie jak corka byla malutka albo jak zadzwonilam z prosba o pomoc jak maz byl w pracy a ja np musialam isc do piwnicy, niestety czasami musialam wykonac 15 telefonow zanim sie dodzwonilam ale to juz inna historia. Mala od poczatku nie byla latwym dzieckiem ale udalo mi sie wypracowac pewien rytuał i jak juz jesteśmy same to wspolpracujemy, sa tez ciezkie dni ale zdarzaja sie na szczescie coraz rzadziej 🙂 mąż mógł sie przekonac jak to ciezko gdy ja nabawilam sie poważnego zlamania stawu kolanowego i teraz docenia w 100% moja prace w domu 🙂 niektorym wlasnie potrzebna taka terapia szokowa 🙂

    • tworzacnaszswiat

      Dobrze, że ta historia ma Happy end i mąż teraz pomaga

  • Kasia

    Siedze w domu z dzieckiem od 10miesiecy. Jestem zdana sama na siebie. Partner pracuje od rana do nocy, od pon do sob. Mieszkamy za granica, nie mam tutaj nikogo komu moglabym podrzucic Malego i w spokoju sie wykapac. Calymi dniami staram sie o „normalne” funkcjonowanie. Sprzatanie, gotowanie, zmywanie, pranie, pradowanie… W miedzy czasie zmienianie pieluch, robiebie mleka, probowanie podawania nowych smakolykow… Mam znajoma ktora ma poltora roczne dziecko. Przez pierwszy rok byla u niej tesciowa. Znajoma jednak ciagle narzekala ze nie ma chwili dla siebie. Ale nie widziala ze tesciowa posprzatala, ugotowala, wyprasowala- odciazyla ja z pewnych obowiazkow. Teraz, kiedy nie ma tesciowej… Znajoma placze… Nie wyrabia sie z niczym. Mieszkanie zapuszczone, prasowania cala sterta… Dopiero po czasie docenila jak bardzo tesciowa jej pomagala. Czesto skarzyla sie jak to jej zle… Ale w koncu przyznala ze ja mam gorzej… Ona miala pomoc, miala do kogo sie odezwac w ciagu dnia… Miala z kim wyjsc na spacer… W glebi duszy zazdoszcze jej… Ja niestety nie mam takiej mozliwosci… Moi rodzice pracuja, tesciowa pracuje… Znaja jestem na siebie… Ale jakos sobie raze. Nie raz plakalam z bezsilnosci… Ale poplakalam i nabralam nowej sily do walki z codziennoscia… Partner po wielu rozmowach mnie zrozumial (mam nadzieje) i bardzo mi pomaga jak tylko moze… Mysle ze bedzie tylko lepiej…

  • Wróciłam do pracy po 6-mc macierzyńskiego (pracowałam do końca ciąży). Powrót do pracy wspominam dobrze – przestałam zajmować się domem. Dobrze, że mój mąż sprząta, zmywa, robi pranie i czasami wyprasuje. Po 4 latach pracy na pełen etat i usilnych prób pogodzenia rodzicielstwa z karierą, wypaliłam się! Marzyłam o długim urlopie… i zaszłam w ciąże 🙂 Niestety z wielu przyczyn musiałam iść na L4 i siedzę w domu już kolejny miesiąc… początek był tragiczny, nie wiedziałam w co ręce wsadzić tak bardzo zaniedbałam dom i… wychowanie swojego dziecka. Zajmowanie się domem jest wymagające i często monotonne, dlatego uważam, że należy czasami zluzować. Po pierwszej ciąży codziennie sprzątałam, chodziłam na zakupy, spacerki, bawiłam się z dzieckiem, nie robiłam nic dla siebie. Nie miałam znajomych. I to jest duży błąd!
    Teraz widzę, że pozostanie w domu znowu narzuca mi ten wykańczający rytm.. bo gdzie się nie rozejrzę jest coś do zrobienia. Trzeba się mocno zdyscyplinować by nie zmarnować swojego czasu.

  • klaudia

    Witam prosze o pomoc zostalam sama z corka facet nas zostawil bez pieniedzy i niezaplaconymi rachunkami jesteamy bez srodkow do zycia kazda zlotowka sie przyda ! plusbank 25168000230000000506839848