CZUJĘ I MOTYWUJĘ DZIECIĘCE SPRAWY KOBIECE SPRAWY

Czy karmienie naturalne to pikuś? Problemy, które mnie dotknęły podczas karmienia piersią… Jak sobie poradziłam?

12 kwietnia 2018

Szczerze podziwiam kobiety, które z dumą i pewnością mówią, że karmienie piersią to PIKUŚ! Chylę czoła i głośno bije brawo! Serio! Dla mnie to coś trudnego, powiedziałabym nawet, że bardzo trudnego. Od samego początku borykałam się z różnymi przeciwnościami, które pokonałam dzięki samozaparciu i motywacji. Pamiętam chwile kiedy dosłownie, pot spływał po czole, łzy poirytowania, bezsilności czy bólu były normalnym widokiem, a każde moje karmienie… Kurczę, przy każdym karmieniu w myślach powtarzałam ,,Jeszcze chwila, dasz radę, tego właśnie chciałaś. W końcu będzie łatwiej i przestanie boleć…” Pamiętam nawet jak w myślach liczyłam tygodnie do momentu kiedy będę mogła rozszerzyć małej dietę… Serio 😉 Co noc potrafiłam liczyć i w taki sposób się pocieszać…

Każdy wszędzie powtarza jakie to dobre, jakie piękne, jakie zdrowe i potrzebne… Co jednak kiedy taka mama czuję niesamowitą presję? Ma problemy? Zwyczajnie ma ochotę się poddać? Warto pamiętać, że wiele z nas przez to przechodziło. Wiele mam miało ochotę krzyczeć o pomoc… Często czytam, że mamy chcą się poddać… Sama to przechodziła. Niezliczoną ilość razy płakałam swojemu P. w rękaw, że mam dość i już nie chcę… Wiecie co mnie tak zmęczyło i jak sobie radziłam?

Na dzień dobry stoczyłam walkę ze swoimi brodawkami… Już w szpitalu cierpiałam katuszę z powodu bólu brodawek. Mała źle chwytała, a ja miałam problem by ją odpowiednio dostawić. Popękały mi brodawki, ból powodował pot, podczas każdego karmienia zaciskałam palce i zęby z bólu. Czułam się jakby przejechała nimi przez tarkę, a to przecież tylko ten słodki maluszek jadł swój posiłek… Oszzzz kurdę no! Masakra! W pierwszych dniach bardzo pomogła mi położna, która nauczyła mnie odpowiedniego dostawiania. Okazuje się, że ta trudna sztuka to klucz do sukcesu. Warto zatem skorzystać z pomocy położnej w szpitalu czy skorzystać z dobrej rady położnej środowiskowej, która odwiedza młodą mamę na początku jej drogi. Nie wstydźmy się, korzystajmy!

Pomocne mogę też być maści na obolałe i popękane brodawki. Przy Lenie jak i Nadii korzystałam z maści Maltan i z czystym sumieniem mogę ją polecić. Jedyny minus jest taki, że maść szybko się ściera przez ubranie. Kupiłam więc muszle laktacyjne na piersi i posmarowaną brodawkę osłaniałam właśnie nimi.

Ból pleców i rąk… Nieprzyzwyczajone plecy oraz ręce szybko dały o sobie znać… Czasami maluszek potrafi pić całkiem długo dlatego też mama może odczuć ten słodki ciężar. Z pomocą przyszła mi poduszka kurka dostosowana do mamy karmiącej i maluszka. Uważam, że to super propozycja i warto się zaopatrzyć w poduszkę do karmienia. Jeżeli uważamy to za zbędny wydatek to możemy używać wygodnej poduszki z domowego zacisza 😉

Nawał pokarmu… Ten ból piersi… Przy Lenie wiecznie, ale to wiecznie miałam pełne piersi. Parę razy przytrafił mi się nawał pokarmu, raz też zmierzyłam się przez to z zapaleniem piersi. Jeżeli chodzi o zapalenie to pomagałam sobie tabletkami przeciwbólowymi i przeciwgorączkowymi zapisanymi przez lekarza bo niestety,  termometr szalał. Kapusta… kupowałam ją jak szalona i to wcale nie dlatego, że chciałam zrobić sobie bigos 😉 Rozbita kapusta tłuczkiem przyłożona do piersi działa cuda! Serio! Wracając do nawału pokarmu – ulgę laktator.Pamiętajmy jednak by odciągać mleko tylko do uczucia ulgi.

Płaskie brodawki… Przepraszam bardzo! Jestem jedną z tych mam, którym przy pierwszym dziecku wmówiono, że NIE DAM RADY KARMIĆ TAK DZIECKO! Cholerka jasna, mam wrażenie, że mówią tak położne, którym za przeproszeniem nie chce ruszyć się dupska od kawy i pomóc mamie! Moje płaskie brodawki karmią właśnie siódmy miesiąc i co? Ja nie dam rady?! Z odpowiednią pomocą nie wiem czy każda mama, ale z pewnością większość da radę! Tylko może być trudniej..

Ogólne zmęczenie, irytacja, brak motywacji, chęć poddania się… Mamo! Jeżeli zawsze marzyłaś by karmić swojego maluszka to dasz radę! Mimo tego, że dziś masz już tego dość, masz wrażenie, że nie umiesz, nie dasz rady, to wszystko cię przerasta… Byłam w takiej samej sytuacji! Tak samo jak setki mam na całym świecie! Miałam dość, płakałam, krzyczałam, wybuchałam z bezsilności… To wszystko jest przejściowe! Trudne, ale przejściowe 🙂 Mówię to ja – matka, która miała nie wykarmić swoich dzieci przez swoje ,,złe suty”. Matka, która przechodziła załamania. Matka, która potrafi zasnąć karmiąc dziecko i to czasami na siedząco! Tak to wygląda, karmienie piersią to wielka sztuka! Tak właśnie uważam! Namawiam każdą mamę by zawsze dawała szansę sobie i maluszkowi. Trzeba się poznać, wzajemnie nauczyć i będzie dobrze! Większość problemów można z łatwością pokonać, trudniejsze z pomocą np położnej laktacyjnej również! I do tego również namawiam – korzystajcie z pomocy dyplomowanych i doświadczonych osób. Powiedzcie mi, co sądzicie o karmieniu piersią? Była to dla Was łatwa czynność? Jak radziłyście sobie z kłopotami? Co spotkało Was podczas mlecznej drogi? Zostawcie komentarze tutaj, facebooku czy instagramie. Inne mamy chętnie poczytają Wasze historie! Również ja! Uwielbiam słuchać opowiadań mam z tego pięknego okresu! To co? Porozmawiamy? 🙂

Spodobał Ci się mój post, zostaw komentarz! Chętnie poczytam! Jeżeli postanowisz zostać z nami na dłużej i chcesz być na bieżąco z nowościami, koniecznie polub nasz profil na Facebooku i śledź nas na Instagramie

You Might Also Like