CZUJĘ I MOTYWUJĘ DZIECIĘCE SPRAWY KOBIECE SPRAWY

Czy podróż samochodem z małymi dziećmi na wakacje musi być trudna? Parę wskazówek jak uniknąć awantur…

19 lipca 2018

Ostatnio wybraliśmy się na spontaniczne wakacje z naszymi dzieciakami nad morze. Szczerze mówiąc zanim jeszcze podjęliśmy taką decyzje troszkę się bałam wyjazdów z dwójką małych dzieci. Po pierwsze bałam się podróży – nad morze jedziemy nieco ponad 4 godziny. Lena uwielbia podróże i generalnie od urodzenia nie ma z tym problemu. Jasne, że bywają momenty gdzie się nudzi i troszkę marudzi, jednak nie ma z nią tragedii. Łatwo idzie ją czymś zająć i po kłopocie. Dużą cześć podróży przesypia więc jeżeli chodzi o naszego starszaka to totalny luzik! Pamiętam nasz pierwszy wyjazd nad morze z Leną… miała wtedy rok i wiecie co?! Calutką podróż w dwie strony przespała! Zero problemu! Zero! Czuliśmy się jakbyśmy sami jechali na wakacje. I tak jest najlepiej. Tym razem czuliśmy mega stresik i strach, otóż Nadia nie jest szczególnym fanem podróży. Płacz w aucie jest na porządku dziennym, często nawet podróż do sklepu wywołuje krzyk, a przecież długo nie jedziemy. Teraz rozumiecie nasz strach? Baliśmy się, że jak tylko wsadzimy ją do fotelika i ruszymy na wymarzone wakacje zacznie się nasz koszmar… Ale, ale! Zaplanowaliśmy wszystko tak by uniknąć komplikacji.

Jak przygotowaliśmy się do podróży z dziećmi?

Postanowiliśmy całą akcje przeprowadzić w nocy! Wieczorem przed wyjazdem uszykowaliśmy wszystko do wyjazdu. Spakowane walizki zanieśliśmy do samochodu, poukładaliśmy wszystko według potrzeby – to czego nie mieliśmy używać lądowało w bagażniku, natomiast bagaż podręczny chowaliśmy pod siedzeniami tak by mieć wszystko pod ręką. Do takiego bagażu wsadziłam ulubione zabawki dla dziewczyn, tak by podczas burzy w aucie móc coś zaoferować dziewczynom by się zajęły czymś w ciszy i zaciekawieniem.
Zapakowałam ulubione przekąski, wiem, że uspokajanie dziecka jedzeniem nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale biorąc pod uwagę wiele godzin w aucie… Kto by się na to nie zdecydował? Poza tym wiedziałam, że wyniesiemy dziewczyny z łóżka bez śniadania dlatego też w torbie z jedzeniem wyładowały kanapki, musy owocowe, chrupki kukurydziane, parówki i inne ulubione jedzonko. Bo właśnie, jak wspominałam naszą akcje zaczęliśmy o 3 w nocy! Po zjedzonym przez nas śniadaniu i zaniesieniu wszystkiego do auta nie wyburzając dziewczyn zanieśliśmy je w piżamach do auta ☺️ Ku naszemu zdziwieniu Lena się obudziła, a Nadia słodko spała! Szok! Starsza jest taka, że można koło niej czołgiem przejechać, łóżko przenosić i nic, natomiast Nadia… Ona usłyszy lekki szum i już oczy szeroko otwarte! Całe szczęście Lenik rozmawiała z nami przez pół godzinki i odpłynęła. Opowiedziała nam jak bardzo się cieszy, że jedzie nad morze i kiedy już tam będzie i podróż ją zamuliła Nadia mimo włączonego cicho radia, rozmów i innych odgłosów zadziwiała nas spokojnym snem. Przespała tak równe 3 godziny! Wierzcie mi, że sprawdzałam czy ona w ogóle oddycha… W domu nigdy tak dobrze nie śpi! Budzi się co godzinę, maks 2 i jest głodna, a wtedy nic! Istny anioł! Lena obudziła się podczas podróży 3 razy za każdym razem jak wychwyciła słowa ,,pięknie, jezioro, morze”. Była tak podekscytowana, że chyba nastawiała uszu i miło snu czuwała i czekała. Kto mnie śledzi na instagramie to wie, że podczas jazdy pokazywałam piękne miejsca i wtedy właśnie padały z moich ust słowa zachwytu i słowa, które działały na Lenę lepiej niż budzik ☺️
Po trzech godzinach Nadia obudziła się na śniadanko, zjadła troszkę mleczka, zrobiliśmy krótką przerwę i pojechaliśmy dalej ku przygodzie, a troszkę ich było Malutka zaraz po mleku znów odpłynęła, a obawialiśmy się, że nasza sielanka się skończyła. Chwilami śmialiśmy się, że czujemy się jakbyśmy jechali zupełnie sami na wakacje. Gdyby nie zapełniony po same brzegi bagażnik… Jechaliśmy tylko na 3 dni, a szpilki nie mogliśmy tam upchnąć! Szaleństwo! Jak byśmy mieli jechać na dwa tygodnie to chyba zamówię przyczepkę ha!
Wiecie jak komicznie wyglądaliśmy w ośrodku kiedy rano przyjechaliśmy z dziećmi w piżamach? Żartowaliśmy sobie z właścicielką z ich stylówek! Podróż nad morze, kiedy wstawaliśmy skoro świt nie budząc dziewczyn uważam za udaną! Następnym razem również tak zrobimy bo…
Zadowoleni z tego jak minęła podróż nad morze stwierdziliśmy, że do domu będziemy wracać późnym popołudniem. Założyliśmy, że skoro podróż na wakacje tak pozytywnie nas zaskoczyła to do domu będziemy wracać w dzień… i to był nasz błąd! Co prawda zaraz po starcie dziewczyny twardo zasnęły. Zapewniliśmy im mnóstwo wrażeń i celowo przesunęliśmy drzemkę tak by grzecznie spały w aucie. Sielanka trwała aż dwie godziny. Najpierw obudziła się Lena. Lena jak to Lena, zaczęła opowiadać, tańczyć, śpiewać. Czasami marudziła, że już nie chce jechać. Zjadła bułeczkę, parówkę i ciasteczko. Z Nadią było już gorzej! Dużo gorzej! Zaraz po pobudce musieliśmy zrobić przerwę na mleko i zmianę pieluchy. Przez chwile jechaliśmy w spokoju, później zaczęło się marudzenie, płakanie, następnie wrzask! Mała przypomniała nam o tym jak bardzo nie lubi jeździć w samochodzie. Chwilami udawało mi się czymś ją zająć. Z odsieczą przychodziły nam ulubione zabawki, chrupki i oczywiście starsza siostra na medal, która serwowała jej występy niczym najlepszego kabaretu! Były tańce, śpiewy i rozmowy. Podczas podróży powrotnej byliśmy zmuszeni robić więcej stopów ze względu na panujący w naszym aucie chaaaaaos. Ufffff! Całe szczęście po dwóch godzinach gimnastyki i akrobacji Nadia zasnęła. Na pół godziny przed domem! Ależ to była ulga! Kto to zna?

Gdybym miała dać Ci parę wskazówek co do podróży z dziećmi to szczerze poleciłabym podróż kiedy dzieci jeszcze słodko śpią. W jedna jak i druga stronę. Ulubione zabawki, które umilą podróż. Przekąski zapewniające chwile wytchnienia i zaspokajające głód. Dla chętnych, przygotowałabym ,,złooooo” czyli bajki. Prawda jest taka, że każda z nas najlepiej za swoje dziecko i wie jak znosi podróż. Być może wystarczą rozmowy, a czasami nawet najbardziej wyszukane sposoby zawiodą. Powiedzcie mi jakie wy macie sposoby na udaną podróż? ☺️ Jakieś super patenty? Sposoby? Osobiście gdybym miała jeszcze raz wyjechać z dziećmi to spakowałabym  się w godzinę! Dobrze zaplanowana i przemyślana podróż mimo naszego strachu i mrożących krew w żyłach opowieści może być udana! Sami widzicie na naszym przykładzie – podróży nad morze była odpoczynkiem, sielanką i chwilą wytchnienia, a nawet wyciszenia. Podróż do domu już na wariackich warunkach odbywała się bardziej hardcorowo. Na sygnale! Oj, ale się działo… Jednak podołaliśmy i nawet nie zgubiliśmy wszystkich włosów z nerwów! Wybieracie się z dziećmi na wakacje? Może stawiacie pociągi, samoloty? A może wybieracie się sami? Czekam na Wasze historie

You Might Also Like

  • Honorata Machałowska

    Rany myślałam, że piszesz o moich dzieciach. Ja wpadłam na genialny pomysł otóż muzyka. Moje dzieci szaleją i śmiechu nie ma końca. Po godzinnnej imprezie padają. Jak się obudzą wtedy kryzys pierwszy więc postój na przekąskę najlepiej z placem zabaw. Potem szykuję samo zło czyli bajki najlepiej jedną długą. Po niej przychodzi kryzys numer dwa i wtedy idzie wszystko co mam pod ręką nawet ostatnio wyłączone cb radio było fantastyczną zabawą. Ach nasza mamusiowa kreatywność jest bezcenna w takich chwilach. Fajny post pozdrawiam

  • Witaj 🙂 Jazda nocą ma swoje plusy, owszem, ale ma też minusy – np. takie, że cały kolejny dzień to rodzice są zrypani, a dziecko wyspane, pełne energii, chce się bawić – przeżyliśmy to raz i więcej powtarzać bym nie chciała.

    Ja nie uważam bajek w podróży za zło, za to tak postrzega je moje dziecko, bo zwyczajnie go one nie interesują, więc u nas się nie sprawdzają. W dlugiej podróży przekąski i picie są potrzebne, ale na postojach, nigdy w trakcie jazdy. Sama nie jem w podróży i staram się pić dopiero wtedy, kiedy się zatrzymam, bo po prostu tak jest bezpiecznie.

  • My również staramy się wyjeżdżać w nocy, wtedy oba maluchy słodko śpią, a my z mężem możemy rozkoszować się podróżą 🙂