CZUJĘ I MOTYWUJĘ KOBIECE SPRAWY

Dlaczego nie chcę porównywać swoich dzieci do innych? Co może powodować porównywanie z innymi? Dlaczego warto poznać i zrozumieć potrzeby dziecka?

10 września 2018

Jest coś co robi chyba każdy rodzić… A już na pewno każdy, którego  znam. Widzę to na forach internetowych, grupach facebookowych. Niby to nic takiego, a może jednak?

Każde dziecko jest inne, każde zdobywa nowe umiejętności w innym czasie. Jedne robią to szybciej, drugie zdecydowanie wolniej. Są dzieci, które zaczynają bardzo szybko mówić, aż czasami możemy być w szoku co te małe szkraby potrafią nam powiedzieć! Z pewnością zbierałaś nie raz koparę z ziemi z zaskoczenia bo ta słodka kruszyna, która ledwo odstaje od ziemi powiedziała taki tekst, że ho,ho! J Czy zdarzyło Ci się zatem przeczytać na forach, grupach lub usłyszeć od znajomej jakie cudowne dziecko ma inna mama… Jak to szybko zaczęło siedzieć, opanowało raczkowanie, a wieku roku biega niczym typowy biegacz na maratonie? Świetnie, bardzo się cieszę z każdych sukcesów maluchów. Jednak czytając to lub rozmawiając, rodzicom najczęściej zapala się gdzieś z tyłu głowy lampka. Zaczyna rozmyślać, porównywać swoje dziecko z innym. Brzmi znajomo?  Nie raz tak robiłam, zwłaszcza kiedy zostałam mamą pierwszy raz…

Pamiętam doskonale jak co miesiąc zasiadałam wygodnie przy laptopie lub telefonie i radośnie wpisywałam ,,co powinno umieć dziecko w X miesiącu”. Miałam nawet ściągniętą aplikacje, dziś to już tylko wspomnienie bo już dawno wyleciała z mojego telefonu 😉  Szczerze? Moje dzieci chyba zawsze odbiegały od normy… W pewnych kwestiach były w tyle i minął czas zanim się nauczyły, w innych wybiegały z umiejętnościami przed szereg. Bywało tak, że byłam dumna jak paw z nastroszonymi piórkami, a głowę miałam wysoko uniesioną bo moja córeczka robi już coś co powinna de fakto robić miesiąc później. Były też momenty kiedy serce łomotało mi w piersi, czułam strach i lekką presję bo przecież według innych mam i Internetów moje dziecko już dawno powinno robić papa, a ona ma w nosie kiwanie matce czy ojcu. Bo po co? Ciekawsze są paluszki, które można ssać i ssać.  ,,Czy z moim dzieckiem wszystko ok? Jeszcze nie siedzi… a mówią, że…” Ile razy panikowałam i codziennie czekałam na postępy, miałam ochotę chodzić do lekarza i pytać dlaczego? Dziś zastanawiam się po co mi to było?

Na początku bez przerwy porównywałam też dziewczynki, kiedy robiła coś Lena, a kiedy Nadia. Która opanowała pewną czynność szybciej, która później. Lena przy meblach zaczęła chodzić dość szybko, perfekcyjnie chodziła już w swoje pierwsze urodziny. Natomiast Nadia w swoje pierwsze urodziny chodziła przy meblach, swoją przygodę z samodzielnym chodzeniem zaczęła parę dni temu – mając 13 miesięcy. Przy drugim dziecko zrozumiałam coś bardzo ważnego – mimo tego, że dziewczyny są siostrami, dzieli je mała różnica wieku, wychowuje je razem, sprawiedliwie to one są zupełnie inne! Różnią się tak bardzo… nie tylko z wyglądu, ale też z charakteru. Mają zupełnie inne potrzeby, inne zainteresowania. Jedna uwielbia bliskość, druga lubi ją tylko wieczorem podczas zasypiania. Lena kocha biegać i szaleć, Nadia jest spokojniejsza, bardziej powolna i zdystansowana. Starsza jest odważna, otwarta, gadatliwa. Młodsza zawstydzona i ostrożna. Dlatego warto poznać i zrozumieć potrzeby dziecka. Dostosować wszystko do wieku, zainteresowań, możliwości. Naturalnie i cierpliwie, dla dzieci i dla siebie. Wiem, że każdy rodzic chce być dumny ze swojego dziecka – to nic złego! Sama chcę być z nich dumna i jestem. Z każdej najdrobniejszej czynności. Z każdego zachowania. Z każdego wielkiego lub mniejszego kroku.

Porównywane są nie tylko umiejętności naszych dzieci. Wygląd, waga, wysokość, ilość zębów, kiedy wychodziły, długość włosów… Dzieci są różne – jedne szybciej siadają, inne szybciej zaczynają chodzić, mówić. Jedno dziecko w wieku 3 lat zagada nas, drugie dopiero zaczynie się otwierać. Wykazują różne talenty czy zainteresowania, niektóre lubią czytać, książki to najlepsze zabawki i godzinami mogłyby słuchać bajek. Inne zainteresują bajki w telewizji, muzyka czy sport. Przez całe swoje życie dzieci będą stale czegoś próbują, czasem im wyjdzie, czasami nie. Będą łzy, siniaki, innym razem łzy wzruszenia i radość. Wiele razy upadną, nabiją guza by później wstać i zdobywać szczyty.

Zastanówmy się, po co właściwie porównujemy? Co to może dać? Co zmienić? Porównując swoje dzieci z innymi nie dość, że możemy krzywdzić maleństwo, ale również samych siebie. Rodzić może poczuć presję, frustrację, stres, strach, a w ekstremalnych sytuacjach  nawet zawód. A dzieci? Maluch również może odczuć stres, rezygnację, brak motywacji, zazdrość… Najgorszy scenariusz dla mnie? Kiedy maluch poczuje niskie poczucie własnej wartości… Dla mnie to absurdalne! Wybacz!

 Dlatego nie chcę ich porównywać do innych dzieci, chcę dać im prawo do bycia sobą, interesować się tym czym chcą, dać czas i cierpliwość, akceptować ich upadki i wzloty.

 Nie ma dziecka idealnego (nie zrozum mnie źle, owszem dla nas takie są i to normalne) chodzi mi o to, że nie ma dziecka, które będzie się idealnie rozwijało według schematu. Czasami będzie wybiegało ponad szereg, czasami stanie za rówieśnikami. Nie ma w tym niczego złego ani dziwnego. Taka jest natura. Jedno dziecko opanuje nową umiejętność bardzo szybko, drugiemu zajmie to więcej czasu. Nie ma sztywnych wytycznych co do rozwoju, jest ogólnie przyjęty zarys ,,co powinno moje dziecko” I tyle. Cieszmy się z tego jakie jest i co potrafi. Bądźmy dumni z każdego wyczynu i dopingujmy w biegu przez życie. A Ty chciałabyś być porównywana z sąsiadką? Pewnie jeszcze zdarzy mi się porównywać swoje dzieci, jednak teraz już nie będę się tym przejmować czy zamartwiać! Czasami pytam Was o to co, kiedy, jak robiły Wasze dzieci, ale również nie po to by porównywać tylko z ciekawości, byśmy mogły podyskutować, wymienić się spostrzeżeniami i to uważam, że jest ok 😉

 

You Might Also Like