DZIECIĘCE SPRAWY

Drugi miesiąc naszego niemowlaczka – pierwszy uśmiech!

16 października 2017

Za oknem piękne jesienne słoneczko i delikatna rosa na trawie, zaparzam ciepłą kawę, siadam przy laptopie i piszę ten post. Jednocześnie patrzę na zadowoloną Lenę oglądającą setny raz tą samą bajkę i śmiejącą się z pozoru banalnej sceny, jednak dla niej tak śmiesznej, że obawiam się, że jej głośny śmiech obudzi śpiącą obok mnie DWUMIESIĘCZNĄ Nadię… Dwumiesięczną? Przecież dopiero pisałam o ich pierwszym miesiącu! Czas jest bezwzględny i popyla tak szybko jak nasz labrador w pogoni za innym psem 😉

Myśleliśmy, że mamy mnóstwo roboty, a później zaczął się drugi miesiąc Nadii i kolejny następny z dziewczynkami. Jak pisałam Wam w poprzednim poście TUTAJ i pokazywałam w filmie o dziewczynkach TUTAJ ich relacje są nadal przepełnione szczerą, siostrzaną miłością. Co chwilę mamy przyjemność słuchania i oglądania przytulasków i słodkich powiedzonek Kocham, oczywiście z ust Leny, bo Nadia dziś potrafi powiedzieć ,,ege i giiii”. Wiecie jak to uroczo wygląda kiedy patrzysz na malutkie – Lenę wyznającą miłość i Nadię uśmiechającą się od ucha do ucha swoim bezzębnym uśmiechem i odpowiadającą giiiiiii!

Właśnie, UŚMIECH proszę… Pierwsze tygodnie z małą Leną ciągnęły się jak flaki z olejem… Każdy kolejny dzień przybliżał mnie do pierwszego świadomego uśmiechu, dla świeżo upieczonej matki jest to jak marzenie. Zobaczyć jak najszybciej piękny uśmieszek mówiący więcej niż tysiąc słów. Taki, który rozmiękczy najtwardsze serce, roztopi każdy lód i przepędzi wszystkie smutki. Taki, który wyzna miłość najszczerszą i najprawdziwszą. Jak podwójne macierzyństwo potrafi zaskoczyć, kiedy nagle uświadamiasz sobie, że w 5 tygodniu życia twojego kolejnego dziecka pojawia się to na co czekasz tak długo…. długo za pierwszym razem, bo przy kolejnym dziecku tygodnie miną w zatrważającym tempie i ani się obrócisz, a tu masz! Prawdziwy uśmiech dziąseł i nawet najbardziej styrana mama ma ochotę skakać do sufitu z radości! Tak, tak – to co najpiękniejsze w pierwszych tygodniach życia oglądamy teraz codziennie. A podwójne uśmiechy naszych córek są jak najlepsze wynagrodzenie od życia.

A giiiiiiii, egeeeee – porozmawiaj ze mną! Zaczepie cię i zagadam w każdej wolnej chwili jaką mam… Bo nadal jestem bardzo zajęta snem! Mimo wszystko coraz lepiej i odważniej mówię. Uroczy obrazek mam kiedy mała Nadia gaworzy, a podekscytowana Lena krzyczy do nas, że jej dzidzia ,, Gada Neną” czyli gada z Leną i wybucha głośnym śmiechem 😉

Nadal inna, nadal tak spokojna… Kolki przeprowadziły się do nas na dobre, zajęły miejsce w szafie i rozgościły się na łóżku… Nosz kurczę! Czekam z niecierpliwością aż ta katastrofa się zakończy, a tutaj proszę bardzo, nadal z nami. Kiedy jednak Nadia jest szczęśliwa i zadowolona to oaza spokoju i lenistwa. Przynajmniej tak nam się wydaje na tym etapie na którym jest. Kiedyś będąc  w szpitalu z płaczącą Leną jak się okazało przez okropne kolki, ratownik medyczny żartował sobie, że drugie dziecko jest spokojniejsze. Opowiedział nam, że przy pierwszym dziecku był w pracy na sygnale i w domu też, bo jego maluszek cierpiał codziennie, cały dzień na te okropne bóle. Drugie dziecko natomiast mimo kolek  było znacznie spokojniejsze od pierwszego… Pamiętam swoją reakcję, pamiętam jak się śmiałam i ani troszeczkę nie wierzyłam. Może chciałam w to wierzyć i się cieszyć, ale bałam się, że tak się nie stanie 😉 Ale ten Pan miał rację! Wiem, wiem, wcale nie musi tak być, to tylko powiedzenie, zmęczonych rodziców, ale w naszym przypadku tak się właśnie dzieje. Lena okazywała większą aktywność w tym czasie, Nadia natomiast na wszystko ma czas, uśmiechnie się leniwym uśmiechem i powoli pomacha rączką, cichutko powie egeee i zapadnie w spokojny sen. Pomyślicie w takim razie, że mam luzik? Chciałabym… Nadia jest coraz częściej i dłużej aktywna, co za tym idzie mój czas na chociażby porządki się skraca bo trzeba więcej czasu poświęcić maleństwu. Te chwile są niepowtarzalne dlatego poświęcam ile się da.

,,Mamooooo, dałam dzidzi budzik, kocham dzidzie…”  Nasza starsza siostra na medal nadal zbiera swoje złotka! Kurczę, jestem szczęściarą, że mam taką cudowną pomoc w domu. Sama rwie się do pracy, dosłownie! Zmiana pieluszki? Ona przyniesie świeżą, pomoże rozebrać malutką i wyniesie pieluszkę, Nadia płacze, a smoczek leży gdzieś w oddali – strażnik smoczka czuwa i zaraz go poda siostrze. Malutka ulała? Żaden problem, tetra i starsza siostra jest tuż obok i zaraz wytrze buźkę. Ja mogę usiąść z ciepłą kawką, położyć nogi wysoko i odpoczywać… Żartuję! Tak serio to nieoceniona pomoc kiedy potrzebuję, nie zawsze jestem tuż obok, czasami jestem zajęta, mam brudne ręce, czasami nie zauważę, a Lena chętnie pomoże. Dla niej to ogromna przyjemność, czuje się potrzebna i doceniona. Uważam, że należy angażować starsze rodzeństwo przy pewnych czynnościach przy maluszku. Takim sposobem właśnie możemy uniknąć ogromnej zazdrości i jak wspominałam, starszak będzie czuł się potrzebny, nie odrzucony!

Szczęśliwy ten, który patrzy z dumą na rosnące dzieci, dostaje milion buziaków i uśmiechów… Szykuję kolejny post, żeby nie było, że ściemniam i wymyślam piękne opowiadania to za chwilkę FILMOWY POST o drugim miesiącu 😉 Zobaczycie to co widzimy my i czym się tak jaramy 😉

Kosz Mojżesza – OLX, Opaska – Kokoro.Collection, Bodziak – H&M

Spodobał Ci się mój post, zostaw komentarz! Chętnie poczytam! Jeżeli postanowisz zostać z nami na dłużej i chcesz być na bieżąco z nowościami, koniecznie polub nasz profil na Facebooku i śledź nas na Instagramie

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply