CZUJĘ I MOTYWUJĘ DZIECIĘCE SPRAWY KOBIECE SPRAWY

Jak odstawiłam dziecko od piersi bez presji? Jak dbać o piersi podczas odstawiania?

11 lutego 2019
Kiedy parę tygodni temu myślałam o odstawianiu dziecka od piersi, to czułam dreszcz… Bałam się tego, ponieważ mnóstwo mam straszyło mnie, że nie będzie to łatwe. Nadię karmiłam 16 miesięcy, więc trochę czasu spędziłyśmy razem w tych magicznych chwilach. Często słyszałam ,,Dziecko karmione ponad rok ma problem z odstawianiem. Będzie krzyk, wręcz wrzask, nieprzespane noce i same problemy…” Czyżby?

Wiem, że każde dziecko jest inne i nie ma sensu tutaj porównywać moją historię z innymi. To się mija z celem, w końcu jedno dziecko samo zrezygnuje z piersi, inne będzie potrzebowało dużo czasu, a jeszcze inne przyjmie to naturalnie. Jedno jest pewne, nie chciałam Nadii odstawiać drastycznie. Nie jestem zwolennikiem nagłego odstawienia, znikania z życia dziecka, tak by ono zapomniało o piersi. Widzę, że mnóstwo mam stosuje taką taktykę, skoro one tak zdecydowały to ok, każda z nas podejmuje swoje decyzje. Jeżeli komuś to odpowiada, to niech tak będzie. W końcu nie jesteśmy tutaj po to, aby kogoś oceniać. Wracając do mojej historii, jak już wspomniałam, dla mnie nie wchodziło to w grę. Jestem osobą, która uważa, że lepiej robić coś dłużej, stopniowo, ale delikatnie. Tak by przede wszystkim dziecko czuło się komfortowo. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, że nagle miałabym przestać karmić małą i słuchać jak okropnie płacze… Owszem, przeszło mi to przez myśl, że jeżeli nie pójdzie nam dobrze odstawianie to, tak zrobię. Całe szczęście nasza przygoda zakończyła się niesamowicie spokojnie i naturalnie, jednak był to proces, który trwał wiele tygodni.

 

Gdy urodziła się Nadia, założyłam, że będę ją karmić maks do roczku, dlatego też tuż przed jej pierwszymi urodzinami zaczęłam przygotowywać ją do odstawienia. Stopniowo wycofałam kamienia w dzień. Codziennie starałam się wycofywać jedno karmienie, zastępując je stałym jedzeniem. Zapewniłam małej zajęcia w ciągu dnia, dzięki czemu zapominała o piersi. Szczerze mówiąc, poszło nam świetnie! Już po jakiś dwóch tygodniach zapomniałyśmy o piersi w dzień.
Następnie zabrałam się za wieczorne karmienia, tutaj było zdecydowanie najtrudniej. Nadia zawsze zasypiała wtulona we mnie, pijąc mleczko. Codziennie wieczorem proponowałam jej mleko w butelce. Były momenty, gdzie mała chętnie piła mleko, ale też zdarzały się sytuacje, gdzie na widok butelki płakała. Nigdy jej do niczego nie zmuszałam, jeżeli odmawiała, mówiłam ok, spróbujemy jutro. Nawet jeżeli wypiła butelkę mleka to przez pierwszy miesiąc i tak prosiła o moje mleko.

 

Nocne karmienie od zawsze było dla mnie trudne, częste pobudki, zwłaszcza jak Nadia nieco podrosła. Kiedy się urodziła, mniej się budziła w nocy, niż jak miała rok. Przyznam szczerze, że byłam tym wykończona… styrana do granic możliwości, to określenie bardziej pasuje… Budziłam się minimum 5 razy na karmienie, chociaż bywały noce, gdzie przez parę dni budziłam się co 10 minut na karmienie przez całą noc… Same rozumiecie. Z nocnym karmieniem zrobiłam tak samo, jak z dziennym. Wtedy jeszcze Nadia spała w naszej sypialni. Kiedy mała budziła się na mleko, karmiłam ją raz. Gdy budziła się kolejny raz, wtedy rezygnowałam z następnego karmienia i w ogóle do niej nie wstawałam. Sprawdziła się u nas metoda mówienia i uspokajania, jeżeli to nie pomagało, to wtedy wstawałam, przytulałam ją i odkładałam, aż zasypiała. Przez pierwsze dni karmiłam ją naprzemiennie – karmienie, uspokajanie, karmienie, uspokajanie. Stopniowo rezygnowałam też z kolejnych karmień na rzecz mówienia i uspokajania. Ten system sprawdził się u nas doskonale. Po jakimś miesiącu zostało nam tylko to najtrudniejsze wieczorne karmienie.
Pamiętam doskonale, że pierwszą noc zupełnie bez karmienia miałyśmy wtedy, kiedy późno wróciłyśmy po wyjeździe do domu. Nadia zasnęła w samochodzie, a ja przeniosłam ją śpiącą do łóżeczka. Kolejny wieczór już nie był taki łatwy, bo mała dopominała się o mleko. By ograniczyć jej dostęp do mleka, usypiając ją, zawsze zakładałam koszulki z trudnym dostępem do piersi, tłumaczyłam jej, że nie ma mleka. Ostatecznie wychodziło tak, że jeden wieczór karmiłam, następny nie bo mała dała się oszukać. Zamiast usypiać ją na łóżku, przeniosłam jej łóżeczko do pokoju dziecięcego i usypiałam ją w jej łóżku. W końcu mała przyzwyczaiła się do nowej sytuacji, zaakceptowała mleko w butelce, a o piersi zapomniała.
Ależ byłam wtedy szczęśliwą matką, w końcu przypomniałam sobie, co oznacza lepszy sen! Prawda jest taka, że Nadia do dziś budzi się często w nocy, jednak nie aż tak jak podczas karmienia piersią. Tak właśnie zakończyła się nasza magiczna historia.

 

A co z piersiami podczas odstawienia?

 

Wiem, że mnóstwo z Was zawsze o to pyta. Cóż, przy Nadii zupełnie nie miałam najmniejszego problemu z przepełnionymi piersiami. Wszystko przebiegało u nas powoli, dzięki czemu moja laktacja stopniowo zanikała. Właściwie dwa razy miałam sytuacje, gdzie czułam, że mam piersi pełne mleka, wtedy podawałam mleko małej. Przy Lenie było gorzej i tutaj mogę więcej napisać. Lenka odrzuciła pierś, więc przy niej nie wchodziło w grę karmienie podczas przepełnionych piersi. Używałam wtedy laktatora, odciągając mleko TYLKO do uczucia ulgi. To bardzo ważne, by to robić, po pierwsze, przepełnione piersi bardzo bolą i powodują niesamowity dyskomfort, po drugie, ważniejsze, chodzi tutaj również o aspekty zdrowotne, żadna z nas nie chciałaby się mierzyć z zapaleniem piersi czy innymi problemami.

 

Dziewczyny, jakie miałyście patenty na zakończenie karmienia? Podzielcie się z nami swoimi historiami, które będą mogły przeczytać inne mamy! Czekam na Wasze historie w komentarzach!  :)️ A jeżeli, coś was trapi, zastanawia, to śmiało pytajcie!

You Might Also Like

  • ania

    Mialam nadzieje,ze Hania sama sie odstawi. Tak sie jednak nie stalo. Jak miala rok, to karmilam ja wlasciwie na drzemke + wieczorne usypianie + karmienia nocne. Pozostale karmienia naturalnie zostaly zamienione pokarmami stalymi.
    Zeby zrezygnowac z usypiania piersia, usypiqniem zajal sie maz. Poszlo gladko. Raz lub dwa troche marudzila. Gorzej bylo z nocami. Tez budzila sie bardzo czesto z czego jedna pobudka zawsze trwala 1-2 godziny. Bylam wykonczona fizycznie i psychicznie. Nie wiedzialam jak ja odstawic lagodnie, ale nie dawalam juz rady.
    Jak miala 14 mcy, to przez 4 noce zamiast ze mna, Hania spala z mezem. Pierwszej i drugiej nocy plakala. Pocieszal ja, przytulal itd..pozniej juz bylo ok.