DZIECIĘCE SPRAWY KOBIECE SPRAWY

Pomocnik, który wspiera mnie w mojej mlecznej drodze…

19 stycznia 2018

Moja droga mleczna z Nadią trwa w najlepsze i super! Obie uwielbiamy te chwile kiedy możemy cieszyć się sobą bez przerwy. Ten czas należy do nas i coś czuję, że jeszcze troszkę potrwa… Malutka jest jednak na takim etapie, gdzie już za momencik będziemy rozszerzać jej dietę i podamy jej pierwszy napój z kubeczków lub specjalnych butelek. Nie ukrywam więc, że z pewnością będę czasami chciała to wykorzystać i podam Nadii mleczko w inny sposób niż prosto z piersi. Sytuacje czasami wymagają od mamy podania pokarmu w inny sposób i warto wtedy mieć w pogotowiu dobry laktator. W moim przypadku ten sprzęt znajduje się wysoko na liście wyprawkowej i zdecydowanie nie chciałam by zabrakło u mnie w domu ,,pomocnika”. Mimo tego, że malutka nie korzystała do tej pory z butelek zdarzało mi się używać laktator – już po porodzie, w pierwszych dobach dopadł mnie nawał pokarmu… Ten ból wspominam niezbyt przyjemnie… Przy Lenie nie przeżywałam tego, natomiast przy Nadii musiałam pomagać sobie laktatorem, ponieważ malutka nie zawsze miała ochotę mi pomóc bo wolała ucinać sobie drzemki 😉 Ja w tym czasie odchodziłam od zmysłów z bólu i sięgałam wówczas po ,,pomocnika”. Bywały również momenty kiedy musiałam odciągnąć mleko dla małej i podawać je w specjalnym kubeczku dla maluszków kiedy sytuacja tego wymagała. W ostatnich czasach laktator bardzo mi pomaga i sprawia, że czuję się bezpiecznie bo wiem, że gdybym musiała zostawić malutką na chwilę pod opieką taty i wyskoczyć na przykład z starszą siostrą do lekarza, co ostatnio niestety bardzo często się zdarza to mogę przygotować dla Nadii posiłek na czas mojej nieobecności.

Od laktatora wymagam wiele, przy pierwszym dziecku przetestowałam wiele firm i modeli, przez co doskonale wiem czego szukam. Nie ukrywam, że wybór dobrego laktatora ma znaczenie! Pamiętam swój pierwszy raz z laktatorem pewnej firmy, moje łzy bólu, długie minuty podczas odciągania i strach, że ze mną jest coś nie tak! Otóż ze mną i z moimi piersiami wszystko było OK jednak laktator był nie taki, zupełnie nie przypadliśmy sobie do gustu 😉 Teraz, nauczona doświadczeniem sięgam po sprawdzone sprzęty. Dziś moją drogę mleczną wspiera laktator Lakta electric od Simed. Dlaczego sięgnęłam właśnie po ten model?

Przede wszystkim jest to laktator elektryczny, czyli jak dla mnie najbardziej wygodny i praktyczny. Znam doskonale laktatory ręczne i uważam, że te zasilane na prąd są zdecydowanie przyjemniejsze w obsłudze! Ręczne odciąganie mnie męczy, ale żeby nie było, nie należę do specjalnie wygodnickich osób, po prostu lubię łatwą obsługę sprzętu 😉

Posiada 5 trybów pracy – po uruchomieniu zaczyna się etap jak ja to mówię ,,wstępny” czyli delikatny masaż, który przyzwyczaja brodawkę i stymuluje ją. Następnie laktator przechodzi do kolejnego etapu odciągania pokarmu. Mama może wybrać dogodną dla niej siłę ssania dzięki czemu unikniemy nieprzyjemności podczas odciągania mleka.

Ciiiiii dziecko śpi, czyli laktator cicho działający – może wydawać się Wam to głupie i dziwne, ale niektóre ,,maszyny” działają tak głośno jak na dużej hali produkcyjnej… Serio 😉 Doceniam zatem w Lakta electric to, że działa w sposób cichy, z pewnością nie obudzi dziecka.

Zasilanie 3 w 1 – doceniajmy to! Nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy będziemy odciągać mleko! Mam już za sobą odciąganie pokarmu w podróży, w aucie i wierzcie mi zasilanie USB lub na baterię jest przydatne! 🙂 Do wyboru macie klasyczną wtyczkę, USB oraz możliwość wsadzenia baterii.

Wygodna podkładka pod buteleczkę na mleko – Niby to taki banał, ale! To mega przydatny gadżet, wiecie ile razy przewróciłam butelkę z pokarmem i wszystko się wylało? Dzięki temu rozwiązaniu problem znika 🙂 Prostota i tyle.

 

Warto mieć w pogotowiu sprzęt, który wybawi nas z opresji i pomoże wtedy kiedy zaistnieje taka potrzeba 😉 Dużo mam oczywiście radzi sobie bez laktatorów, natomiast ja jestem z tych ,,przezornych i zawsze ubezpieczonych”. A Wy? Na co stawiacie?

Laktator – Lakta Electric Simed,

Kołyska – Lululaj, Karuzela – Chicco

Spodobał Ci się mój post, zostaw komentarz! Chętnie poczytam! Jeżeli postanowisz zostać z nami na dłużej i chcesz być na bieżąco z nowościami, koniecznie polub nasz profil na Facebooku i śledź nas na Instagramie

You Might Also Like