CZUJĘ I MOTYWUJĘ

Rodzice grzesznicy…

8 maja 2017

Wiele się teraz mówi o rodzicach i wychowywaniu, w modzie jest zdrowe żywienie, książkowe wychowanie i generalnie wszystko z najwyższej półki. Czasami mam wrażanie, że mamy dosłownie rywalizują między sobą i obawiają przyznać się do ,,grzeszków”, bo przecież jeżeli damy dziecku słodycze, toż to zło okropne i od razu można pomyśleć, że rodzice nie dbają o dietę dziecka. Prawda? Nie sądzę! Głównie pod nagonką stają osoby, które nie wpisują się w pewien schemat i robią coś ,,zakazanego” przez innych rodziców. Czasami mam wrażenie, że o pewnych sprawach nie powinniśmy mówić głośno… dlaczego? Bo będziesz zła, nawet jeżeli taka nie jesteś. Zła bo co?! Bo dasz kawałek czekolady? Bo twoje dziecko bawi się w brudnym piachu?1Pamiętam swoje dzieciństwo, beztroskie. Wtedy nie było mody na eko, takie wychowywanie czy takie i  czytanie książek o tym. Owszem argumenty, że żywność np marchewki były zdrowsze są Ok, a co z resztą? Czekolada była zdrowsza? Z jednej strony porównywanie dzisiejszych czasów z naszymi nie ma sensu. Każdy z nas wie, że jedzenie w dawnych latach było mniej toksyczne niż dziś.  Jednak każdy rodzic dawał z siebie wszystko kierując się sercem. Nie było poradników, internetu. Byliśmy kochani, zadbani, szczęśliwi. Często brudni i w podartych spodniach. Moje ciało nosi jeszcze blizny z dzieciństwa! Wspominam je ze łzami w oczach bo kurczę… zabawa była na całego! Teraz oczywiście też tak bywa, ale odnoszę wrażenie, że rodzice bardziej kierują się aktualną modą wychowywania dzieci. Książkową? Być może. Nigdy nie przeczytałam poradnika jak wychowywać dziecko, nie dlatego, że mi się nie chce czy nie lubię czytać. Owszem bardzo lubię, ale chce wychowywać dziecko tak, jak zostałam wychowana ja. Staram się wszystko robić z sercem i głową!

cats
Nie jesteśmy idealnymi rodzicami bo…

Nasze dziecko lubi słodycze… to powinnam trzymać w największej tajemnicy, toż to czyste zło… oczywiście wiem, dobre nie jest, wolałabym żeby zjadła owoc, ale jak zje czasami kawałek czekolady świat nie legnie w gruzach. Dbamy o jej nawyki żywieniowe, jednak podchodzimy do tematu z głową, jeżeli w weekend zje coś czekoladowego czy z dodatkiem cukru, nie będziemy złymi rodzicami. Kiedyś usłyszałam od dietetyka, że gorzka czekolada jest całkiem zdrowa jeżeli jemy ją z rozsądkiem 😉

Oglądamy bajki… 3 minuty, ale zawsze! Czasami włączymy je by mieć chwile spokoju od dziecka… to chyba wstyd? Może nie? Sama nie wiem… Rozumiem, że zdania na ten temat są podzielone. Nie pochwalam spędzania godzin przed telewizorem, ale chwilę?! Czemu nie.

Lena bawi się brudnym piaskiem, czasami wygląda jakby wyszła z kopalni… a kiedy tak wygląda to wiem, że zabawa była doskonała. Ostatnio postanowiła przekopać nam ogród małymi grabkami i łopatką. Bawiła się w najbardziej czarnym piachu dostępnym na dworze… Zniszczyła spodnie i bluzę, plam nie możemy doprać do teraz… Cóż, radości było mnóstwo, aż żal zabierać tą zabawę. Oczywiście po ,,sprawie” została porządnie umyta, co sprawiło jej również mnóstwo radości 😉 Świat stał się piękny bo śmiało się dziecko!

Nie chodzimy za dzieckiem krok w krok… zaniedbujemy bezpieczeństwo dziecka? Nie, dajemy jej troszkę luzu w granicach rozsądku.
Zbieramy na dworze patyki, kamienie, piasek, liście. I wcale nie myjemy rączek po chwili, bo przecież tam jest tyle zarazków. One są wszędzie, dosłownie! Wystarczy poczytać gdzie czają się bakterie i wszystko staje się jasne. Chronienie dziecka przed wszystkim wcale mu nie pomaga, wręcz szkodzi! Zamykanie w sterylnym domu, chronienie na dworze przed niebezpieczeństwem nie wpływa dobrze na rozwój. Jeżeli dziecko się przewróci, nawet popłacze, to nic wielkiego się nie stanie. W końcu nauczy się na co ma uważać. My mamy w tym wszystkim uczestniczyć, pokazywać życie i pomagać.

Czasami, nawet częściej wciągamy się w wir obowiązków, ja – domowych i blogowych, Patryk w wir pracy. Staramy się wszystko ogarniać jak najlepiej przez co brakuje nam czasu na długie zabawy. Ubolewam nad tym, ale tak właśnie jest. Czy czyni nas to gorszymi?
Jest jeszcze wiele innych rzeczy, które w oczach niektórych są beeee. Może wiele z Was teraz powie, że ten blog to pomyłka, rodzice nieodpowiedzialni, szaleni, narażają zdrowie i życie dzieci. Źle o nie dbają, a zaraz będą mieli kolejne dziecko.
Ja jednak uważam inaczej, każdy z nas wychowuje pociechy inaczej, jedni uważają na wszystko, starają się podawać najzdrowszą żywność, na dworze sprawują kontrole i unikają ,,złych” rzeczy. Takie trochę trzymanie pod kloszem dla bezpieczeństwa. I jeżeli uważają, że tak jest dobrze to Ok! Niech tak będzie. Są też rodzice jak my, którzy robią te ,,zakazane” rzeczy, czasami zjedzą z dzieckiem niezdrowo. I wiecie co? Czy to wstyd i powód do nagonki? Czy jesteśmy gorszymi rodzicami? Nie! Czekoladka nie świadczy o tym, że nie dbamy o dietę dziecka! Czasami czytać mi się nie chce tego jak rodzice wykłócają się co jest dobre dla dziecka, a co nie… Niech każdy wychowuje dziecko tak by było ono zdrowe, zadbane i bezpieczne. Nie ważne czy zje eko marchewkę czy marchewkę z Lidla.

Był też moment kiedy myślałam o sobie, że popełniłam karygodne błędy wychowawcze, poniosłam porażki i jestem zła… Dlaczego? Bo inne mamy uważały, że robi się inaczej. Chyba nie będę oryginalna jak powiem, że oceniać będą nas nasze dzieci? Wiem, nie będę! 🙂 Ale taka jest właśnie prawda!5 6

Kiedyś bałam się do tego wszystkiego przyznać, myślałam, że jestem gorsza bo inne mamy robią coś innego. Dziś nie chce być jak inne mamy, chce być najlepsza dla moich dzieci, nie najlepsza dla innych mam. Skończyłam wychowywanie dziecka zgodnie z panującą modą, tak by wpasować się w model idealnej mamy, partnerki, kury domowej. Jesteśmy jacy jesteśmy… szczęśliwi!

Nie czujemy się ideałami i nimi nie jesteśmy. Proste! Idealne życie jak z książki to nudne życie ☺️ Nie czujemy też się gorsi, bo nie jesteśmy 😉

7Spodobał Ci się mój post, zostaw komentarz! Chętnie poczytam! Jeżeli postanowisz zostać z nami na dłużej i chcesz być na bieżąco z nowościami, koniecznie polub nasz profil na Facebooku i śledź nas na Instagramie

You Might Also Like

  • Młoda mama

    Ufff podnioslas moje mniemanie o sobie jako o mamie.. Ciągle słyszę to popelniam błąd ze zrobię krzywdę coreczce ze nie myślę o jej przyszłości i bezpieczeństwie a jak widzę nie wszystko rodzice sa ksiazkowi i ich dzieci sa zdrowe i szczęśliwe.. Gdy zaszlam w ciążę ciągle czytalam szukalam informacji jak dbać o mala co robić a czego nie mialam nawet ułożone juz szczegółowe plany jak wszystko będzie wyglądało po jej narodzinach.. No niestety życie i nasze maleństwo zweryfikowalo te wysnute zalecenia.. Z czasem zrozumialam ze musze postępować zgodnie z wlasnym sumieniem z moim instynktem i charakterem naszej małej.. I mimo iz jestem meega nie idealna matka i z każdej strony widzę te podszepty spojrzenia „złote rady” to wiem ze tylko ja znam na tyle dobrze swoja pociechę i nasze życie ze wiem co jest dla nas odpowiednie a co nie.. I chociaż czasem mam dola i poczucie winy to szybko uświadamiam sobie ze moja ukochana coreczka jest szczęśliwa kochana bezpieczna i zdrowa a przecież to jest najważniejsze.. Dziękuje ci wiec za ten artykuł bo teraz wiem ze nie tylko ja pozwalamy na „grzeszki” i jestem taka nie idealna mama..

  • Iza

    Ooo jak dobrze wiedzieć, że nie jestem sama Uważam dokładnie tak samo Ja dodatkowo w pewnym gronie jestem zła mama bo moje już prawie 2 letnie dziecko chodzi do przedszkola. Jak mogłam posłac tam dziecko, zabrałam mu dzieciństwo, jeszcze zdąży się nachodzić do szkoły, omija mnie przez to wiele ważnych rzeczy, tracę czas bez dziecka- takie słowa słyszałam na wieść ze synek poszedł do przedszkola. Ale to dzięki przedszkolu bardzo dużo się nauczył już, rozwinął, uwielbia tam chodzić, zostaje tam bardzo chętnie Bywają momenty, ze nie chce wracać do domu. Jest wśród swoich rówieśników i nie tylko. Dla mnie najważniejsze jest to ze moje dziecko jest szczęśliwe i zadowolone A schematy eko mam w które się nie mieszczę mam gdzieś

  • Hej! Dzięki za fajny post.
    Jestem mamą, jak na razie jednego pociesznego dziecka. Owa panna ma 9 miesięcy.
    Książkę o rozwoju dziecka kupiłam i czytam tylko porady, ale nie to, że się do nich stosuję, po prostu patrzę co inni robią. Może się przyda.
    Nie miałam w zwyczaju nosić małej, bo po pierwsze nie mam kręgosłupa ze stali, a po drugie tuliłam ją do snu, jak była mała, a teraz się przytulamy, jak sama się doczołga do nas. Raz moja „cudowna” teściowa zadzwoniła, że za mało dziecko nosimy. Do dziś niestety nie ma z nami kontaktu, jak mąż jej powiedział, że to jak wychowujemy dziecko to nasza sprawa. I skoro moja mama się nie wtrąca, to i ona nie powinna.
    Je lody z nami. Nie całą gałkę, czy coś, trochę.
    Bawi się wszystkim, nie tylko zabawkami. Słuchawki (bezprzewodowe), pudełka, nosidło (które służy tylko do karmienia mlekiem przez męża), balonami, czymkolwiek co nie jest zabawką. Sama też raczkuje po całym mieszkaniu (poza łazienką), wyciąga rzeczy z szuflad. Poprzesuwa krzesła, stoliczek.
    Jakoś nadal jest cała i zdrowa. 🙂
    Dobrze, że tych instynktownych rodziców jest więcej, a nie same matki, co słuchają się wszystkich wokół. 🙂

  • Marta

    Jak to dobrze, że powstają takie wpisy! Dziękuje! Świetny tekst!

  • Aga

    Szczerze myślałam że tylko ja mam „tak chore” podejście do tematu i przewracam oczami na widok tego jak mamy trzęsą są nad dziećmi jak panikuja bo np się przewróciło albo zjadła truskawki prosto z krzaczka. Jak byłam mała kolana pozdzierane dzień w dzień łokcie to samo. Płakałam no dobra spoko płakałam i przestałam. Od zjedzonej trustawki w sklepie nie umarłam od czekolady i chipsów tak samo. Więcej luzu i dystansu do wszystkiego i wszystkich. Zachuchane dziecko to nieszczęśliwe dziecko. Tak mi się wydaje. Nie mam doświadczenia jeszcze dopiero jestem w ciąży ale dużo onserwujr i widzę. Jedzenie eko itd itd czemu ja mam zabraniać dziecku czekolady skoro jak byłam mała sama ja jadłam? Czemu dziecko ma się nie bawić w piasku jak ja sama się bawiłam. Spadnie z huśtawki chodzi cale jesy ok spoko nauczy się ze ma uważać na drugi raz. Traktujemy dzieci tak jak my byliśmy traktowani

  • Natka

    Hej;)
    Fajny post, super ze mozna poczytac cos co jest rzeczywostoscia macierzynstwa.Prawdziwy swiat matki-dziecka.W ogole jak slysze te wszystkie bio, sterylne itd to smiac mi sie chce.Ja bedac dzieckiem nie mialam bio i zyje nie chorowalam co chwile i po skakaniu w kluzy nie mialam odrazu kataru.I moje dzieci tez nie sa bio i zyja.Ogladaja tv , jedza słodycze i bawia sie czym popadnie w wiekszosci rzeczami bez atestow i tych wszystkich wymyslow.
    Artykul co tu duzo mowic swietny.Dziekuje 😉

  • Uważam że Twoje podejście jest super 🙂
    Sama nie mam dzieci ale często jestem na placu zabaw i mam również duży kontakt z rodzicami ich dziećmi i np właśnie twierdzą że nie dadzą dziecku słodyczy bo to cukier czy np dziecko weźmie jakiś patyk czy czy siądzie na piasku i zaraz leci mama to aż mnie dziwi jak tak można.
    Dzieci teraz nie miewają takiego dzieciństwa jak my mieliśmy. Ja to pamiętam jak skakałam po kałużach, zbierałam patyki baa nawet robiłam ,, kotlety” z błota i wracałam brudna do domu ale jaka szczęśliwa 🙂

  • Anv

    Teraz jest nagonka na każdą odmienność od obecnie panujacej mody. Spróbuj sie przyznać że :
    – wolisz rodzić cc niż sn
    – nie zamierzasz karmić piersią
    – nie bedziesz szczepic
    – wolisz nosidełko ergonomiczne niż chustę
    – nie planujesz chrzcic
    – nie zamierzasz odkazac codziennie mieszkania i myc 100 razy dziennie dziecku rączki
    – twoje dziecko bedzie nosić ciuszki nie tylko z bawełny organicznej
    -twoje dziecko będzie ponosić kary za swoje zle zachowanie itd.
    przyznaj sie otwarcie do którejś, kilku lub wszystkich (o matko!) ww.grzechow to Cię żywcem zjedzą. Kazdy powinien mieć prawo wychowywać swoje dzieci po swojemu i dawać to samo prawo innym…

    • tworzacnaszswiat

      Zdecydowanie tak! Temat porodów ,karmienia itp to bardzo drażliwe tematy i faktycznie jest na to nagonka. Zauważyłam też, że np mamy karmiące MM czasami atakują te karmiące piersią i odwrotnie. Taka sama sytuacja jest w innych wymienionych przez Ciebie przypadkach. Najlepiej wychowywać tak jak my chcemy. ☺️

  • Mama nieidealna

    No znam to gdy moje 9 miesieczne dziecko raczkowalo po ogrodku oo trawniku i grzadkach uslyszalam od znajomej tak sa mrowki, byla brudna z ziemi po same zeby tez zobaczylam przerazenie w oczach. Jej dziecko kija nie moglo wziac do reki bo to jest brudne zrovi sobie krzywde. Moje dziecko przezylo dalej bawi sie na ogrodku i jezt brudna, je owoce prosto z krzaczka ktore sama zerwie oczywiscie dojrzale. Glska wszystkie kotki myjemy raczki ale nie nosimy ze soba chusteczek antybakteryjnych czy innych cudow. Czy jestcmniej szczesliwa niz dzieci trzymane pod kloszem? nie jej radosc mowi sama za siebie. A jak widze te dziś wychuchane dzieci co mama nie pusci do piaskownicy moze patrzec tylko jak inne dzieci sypia na siebie piasek… Pozdrawiam

  • Tapati

    Jestem mamą 3 bab i nigdy nie robiłam tego co jest aktualnie w modzie. Nie mam czasu na wymyślne potrawy, mierzenie, liczenie, ważenie. W zasadzie to jest mi go po prostu szkoda. Czy to na prawdę jest wielka różnica czy pomidorówa jest z pomidorów z eko uprawy czy tych z Lidla? Dziewczyny latają po podwórku, brudzą się. Najlepszą zabawką jest patyk, najlepszym przyjacielem ślimak albo glizda (zwłaszcza jak się pomiędzy palcami ślizga). W domu zawsze był pies, który nie raz buzię wylizał. Nie biegam za nimi i nie wołam – nie biegaj bo się spocisz. Nie czyszczę zjeżdżalni za każdym razem gdy mają z niej zjeżdżać. W zeszłym roku odwiedziłyśmy SOR bo jedna drugą popchnęła i trzeba było szyć głowę. Efekt? – już się nie popychają (tak bardzo). Z rozciętą powieką już nie jechałam z obawy o prawdopodobieństwo założenia niebieskiej karty :). Jemy lody i chrupki na przemian z owocami i warzywami. Dzieci przyłażą do nas do sypialni w nocy i ich nie wyganiamy (uwielbiam te małe łapki na twarzy rano i to „mamo, kucham cię”) Czy jestem złą matką? Nie sądzę – moje dzieci są świetnie zsocjalizowane, otwarte, samodzielne a przede wszystkim pewne siebie. Są zdrowe i odporne. Są po prostu … normalne.