DZIECIĘCE SPRAWY

Te gadżety uratują Ci tyłek w pierwszych tygodniach życia maluszka…

9 lutego 2018

Macie w domu takie rzeczy, które kupując, w życiu nie pomyślałybyście, że będą ratowały wam tyłki na różne sposoby i to codziennie? Rzeczy tak banalne jednocześnie tak cenne? Bez których nie możecie funkcjonować? No dobra trochę przegięłam z tym funkcjonowaniem, ale wiecie… dobrze jest mieć wiernych przyjaciół prawda? Jeżeli chodzi więc o dziecięce pierdoły to jednym może się wydawać, że pewne gadżety to wymysły i można się bez tego obyć, marnotrawstwo i wyrzucanie pieniędzy, dla innej mamy owe przedmioty mogą być na wagę złota 😉 W naszym przypadku bywa tak, że jak coś wymyślę, to tatusiek od razu pyta ,,a będziesz tego używać…?” No baaa, po to kupuję 😉

Chcecie wiedzieć co było moim absolutnym wyprawkowym hitem i co towarzyszyło mi, a właściwie towarzyszy po dziś dzień? 

  1. Kura do karmienia – No bomba! Od razu wiedziałam, że muszę to mieć! Kiedy karmiłam Lenę podkładałam sobie pod rękę zwykłe poduszki, które wręcz uwielbiały się zsuwać i uciekać. Irytowało to mnie  i utrudniało karmienie, co za tym idzie – wkurzała się Lena, a zdenerwowana Lenka było równoznaczne z wrzaskiem. Wiadomo, że każda z nas uczy się karmić, a maluszek uczy się jeść. Uważam, że karmienie wymaga wprawy i dobrze jest na początku pomóc sobie jak tylko można.
  2. Króliczek z wkładem do ogrzewania brzuszka wielorazowego użytku – Zbawienie podczas kolek, a niestety zmagaliśmy się z nimi. Często bywa tak, że ból brzuszka przeszkadza Nadii i dziś dlatego wkład zawsze czeka w pogotowiu. Długo utrzymuje swoje ciepło, a kiedy już ostygnie wystarczy gotować wkład parę minut i gotowe 😉 Na problemy brzuszkowe numer 1 bez dwóch zdań 😉
  3. Kokonik/otulacz – Dzieci zaraz po porodzie uwielbiają być ciasno owinięte. Czują się wtedy bezpiecznie – zupełnie jak w łonie mamy. Podobno spokojniej wtedy śpią… I u nas się to  sprawdziło! Od dnia narodzin do około 4 miesiąca codziennie używaliśmy dla małej kokonika. Kiedy było trzeba rano prałam, a wieczorem już był używany.
  4. Miś szumiś – Ten Pan szumił Lenie przez wiele miesięcy, a teraz szumi Nadii. Nawet w tym momencie, pisząc dla Was ten post słyszę za sobą spokojny szum, a malutka? Słodko śpi.
  5. Kokon do spania – Używam do dziś i będę używać dopóki Nadia będzie się tam mieściła. Malutka jest w takim wieku, że w dzień powoli odchodzi do lamusa za to w nocy doceniam go podwójnie. Nadia to niesamowita przylepa, ciągle chce być blisko mnie, jednak ja boję się spać obok niej swobodnie. Obawiam się, że zrobię jej krzywdę… Dzięki temu rozwiązaniu czuję się bezpieczniej i pewniej.
  6. Kołyska – Cóż… Bujanie, bujanie i jeszcze raz bujanie… U nas działa. Obawiałam się, że malutka tak bardzo przyzwyczai się do tego rozwiązania, że kiedy nadejdzie moment gdzie będzie musiała zasnąć w normalnym łóżeczku narodzi się problem. Jestem pozytywnie zaskoczona ponieważ Nadia potrafi spać wszędzie. Dzięki temu kołyska trafia na moją listę hitów 😉
  7. Wielorazowe podkłady pod prześcieradło – co tu dużo pisać… dla maluszka, który wiecznie ulewa te rozwiązanie jest na wagę złota. Uchroni materacyk i przyda się bardzo długo. Kiedy uczyliśmy Lenę spania bez pieluszki bardzo doceniałam to, że mamy taki podkład i cieszę się, że nie musiałam sprawdzać jak radzi sobie podczas takich awarii 😉
  8. Kremowy olejek na ciemieniuchę od Ziajki – Lena nie miała zbytnio z tym problemu, natomiast Nadia już niestety tak… Wystarczyło parę użyć tego specyfiku na główkę malutkiej i porządne wyczesanie. Problem zniknął, suuuuper!
  9. Największym i ukochanym hitem wyprawkowym był DUŻY KUBEK NA KAWĘ 😉 Dla mnie nie może go zabraknąć! 🙂

Kura i króliczek – La Millou, Kokonik/otulacz – Kokonik, Miś Szumiś – Whisbear, Kokon do spania – Babyly, Kołyska – Lululaj, Podkłady pod prześcieradło – IKEA, Kremowy olejek – Ziajka

Spodobał Ci się mój post, zostaw komentarz! Chętnie poczytam! Jeżeli postanowisz zostać z nami na dłużej i chcesz być na bieżąco z nowościami, koniecznie polub nasz profil na Facebooku i śledź nas na Instagramie

You Might Also Like