DZIECIĘCE SPRAWY

Wczoraj byłaś taka malutka… Dziś masz już roczek!

27 sierpnia 2018

Łezka kręci się w oku… Pamiętam to wszystko tak doskonale jakby to było wczoraj. 9 sierpnia wstawiłam się do szpitala z samego rana, przerażona, że czeka mnie wywoływanie… Poród nie miał nastąpić spontanicznie, czułam się jakbym szła na umówione spotkanie. Co prawda nie miałam zielonego pojęcia kiedy lekarze postanowią zapoznać nas ze sobą… Wiedziałam jednak, że sama ze szpitala już nie wyjdę! Cały dzień po przyjęciu spędziłam na szpitalnym korytarzu przemierzając kolejne kilometry i wdrapując się na kolejne schody. Położne przychodziły, badały, robiły KTG. Za każdym razem kiedy do mnie przychodziły słyszałam inną wersję mojego porodu. Kolejnego poranka obudziłam się z nadzieją, że to ten dzień. Szybko ją straciłam kiedy to po obchodzie lekarze zostawili mnie samą sobie bez decyzji i działań… Kiedy zasiadłam do skąpego szpitalnego śniadania wpadła na salę położna z informacją, że dziś będę rodzić i mam zgłosić się szybko do lekarza, który zbada nas i zdecyduje co robimy dalej. Myślałam, że dostanę balonik jak inne dziewczyny i tak spędzę kolejny dzień. Jakie było moje zdziwienie kiedy lekarka kazała wrócić mi na salę, spakować się i pójść na porodówkę. Ot tak, bez bóli i skurczy miałam sobie pójść jak po bułki do sklepu.

O 9 trafiłam na salę przedporodową gdzie została podana mi kroplówka z oksytocyną. Koło 15 trafiłam na porodówkę z regularnymi skurczami i rozkręcającą się z minuty na minutę akcją porodową. Szczerze mówiąc, przestraszyłam się nawet, że mój P. nie zdąży dojechać na czas do szpitala tak szybko wszystko zaczęło się toczyć… W wielkim skrócie, bo nie wiem czy pamiętacie o porodzie Nadii już Wam pisałam TUTAJ/KLIK (Opowieść o moich porodach) Parę minut po 17 stał się cud, zobaczyłam w ramionach położnej swoje dziecko. Maleńką, siną dziewczynkę, która zaczęła głośno płakać. Nagle poczułam niesamowitą miłość, dumę i wzruszenie. Zobaczyłam swoją córeczkę, maleńką, bezbronną, która tak głośno mnie wzywała. Położne szybko położyły mi ją na piersi, a ja wiedziałam już, że oszalałam z miłości. Cały otaczający mnie świat przestał mieć znaczenie… Byłam tylko ja i ona! Najpiękniej pachnąca, mięciutka i wpatrzona we mnie mała istotka!

10 sierpnia przyszła na świat. Ta maleńka istotka. Codziennie, przez cały rok patrzę jej w te ciemne oczka i widzę siebie. Widzę spełnione marzenia i radość. Te zawiniątko, które całkiem niedawno przynieśliśmy do domu ma już rok. Te wszystkie mijające miesiące przyniosły nam tak wiele… Z okruszka stała się małą, ciekawą świata dziewczynką. Patrząc na nią powoli przestaję widzieć w niej tego słodkiego niemowlaczka. Każdego dnia obserwuję jak się zmienia. Każdego wieczora przytulam ją do piersi, karmię i myślę, że za chwilę i ten wspólny czas dobiegnie końca. W końcu urośnie jak jej starsza siostra i to dosłownie za momencik! Ten rok zleciał mi niesamowicie szybko, mam wrażenie jakby wczoraj był sierpień 2017, a w rzeczywistości jest inaczej. Przestałam być mamą niemowlaka, teraz mam w domu dwie dziewczynki.

Nasza mała dziewczynko! Jesteś niesamowita, cudowna, najlepsza! Rośnij beztrosko w zdrowiu i szczęściu! <3 Zawsze bądź tak promienna <3 Mamy szczęście, że jesteś z nami!

 

You Might Also Like