CZUJĘ I MOTYWUJĘ KOBIECE SPRAWY

Życie zmienia się, gdy zmieniasz sposób myślenia. Dążyć do cielesnego ideału, czy zadbać o duszę?

5 września 2019

Życie zmienia się, gdy zmieniasz sposób myślenia.

Ostatnio obserwuję w internetowym świecie nieprzyjemne zjawisko. Kobiety, jak i mężczyźni dążą do ideału, skupiając się tylko na swojej powłoce – ciele. Możemy zauważyć piękne ciała, doskonałe fryzury, makijaże, nieustającą pogoń za pięknem. Mężczyźni stają na rzęsach, by mieć idealną sylwetkę, kobiety inwestują w medycynę estetyczną, tylko po to, by być piękniejszą. Wszystko zdaje się być ok, tylko czy aby na pewno? Przez to, że ludzie pokazują w sieci wszystko to co idealne, mówią jakie szczęśliwe mają życie, my zwykli ludzie myślimy ,,Muszę coś z sobą zrobić…’’. Dopóki dobrze się czujemy z samym sobą w sferze emocjonalnej, dopóty wszystko jest dobrze. Gorzej, kiedy zaczynamy się tym zadręczać i w pogoni za idealnym ciałem tracimy komfort i stabilność psychiczną.

Każdy ciągle mówi i piszę o tym, by akceptować swój wygląd, rzadko kto pisze o umyśle. Wydaje mi się, że dopóki nie będziemy czuć się dobrze w tej strefie, to ciężko nam będzie akceptować swoje ciało. Życie się zmieni, kiedy zmienimy sposób myślenia. Ten cytat jest dla mnie bardzo ważny. Kiedyś również stawałam na rzęsach, by wyglądać perfekcyjnie – makijaż, fryzura, ciuch. Na dalszy plan lądowało to, co dzieje się w mojej głowie. Przejmowałam się zbyt małym biustem czy niedoskonałymi zębami. Robiłam wszystko by wyglądać lepiej, a w mojej głowie szalało mnóstwo myśli. Nie zawsze tych pozytywnych, skoro inni przejmują się tak bardzo wyglądem, to czułam, że muszę robić to, co inni. Tylko po co? W pewnym momencie mojego życia, wtedy kiedy moja psychika ucierpiała najbardziej przez życie, podjęłam decyzję, że koniec z dążeniem do perfekcjonizmu. Muszę akceptować wszystko, co mam takim, jakie jest i cieszyć się z tego, a przede wszystkim bardziej zadbać o zdrowie psychiczne, komfort umysłowy i samopoczucie. Wtedy właśnie zaszły we mnie największe zmiany, co również odbiło się na wyglądzie i pewności siebie. Przestałam się przejmować wszystkim, a przede wszystkim opinią innych. Zaczęłam żyć dla siebie. Życie się zmienia, a wraz z nim nasza sfera emocjonalna i myślowa. W momencie akceptacji samego siebie możemy zacząć pracę nad niedoskonałościami. Nie będąc w zgodzie ze swoją psychiką, możemy stracić kontrolę, zacząć funkcjonować jak robot, w świecie, z którym się nie identyfikujemy.

Nie twierdzę, że dbanie o siebie i swoje ciało jest złe. Każdy z nas tworzy własną rzeczywistość. Dla jednych będzie to powód do radości i w pewnym sensie terapia do lepszego samopoczucia. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na to, co siedzi nam w głowie. To niesamowite jak wiele ludzi wstydzi się swojego ciała, a nie swojego umysłu. Nie czujmy smutku, patrząc na idealne ciała innych. Nie katujmy się czynem i myślą, by wyglądać lepiej. Róbmy to w taki sposób by zachować równowagę psychiczną i fizyczną.

Dzięki temu, że zmieniłam sposób myślenia, czuję się lepiej, z radością pracuje nad sobą, nad swoimi niedoskonałościami fizycznymi, ale i psychicznymi. A dla Was? Ważniejsza jest sfera cielesna czy umysłowa?

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply